Wiadomości astronomiczne z internetu

Ciekawostki i postępy w dziedzinie astronomii
Paweł Baran
Posty: 9701
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 13 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Południowokoreańskie sztuczne słońce z kolejnym rekordem. Coraz bliżej fuzji jądrowej
2021-11-25. Radek Kosarzycki
Fizycy jądrowi z Korei Południowej nie spoczywają na laurach. Po raz kolejny udało im się utrzymać superrozgrzaną plazmę przez rekordowo długi czas.
Jedenaście miesięcy temu, w grudniu 2020 roku usłyszeliśmy, że fizykom udało się utrzymać plazmę rozgrzaną do temperatury 100 mln stopni przez rekordowe 20 sekund. Było to wtedy niesamowite osiągnięcie, bowiem poprzedni rekord wynosił zaledwie 8 sekund. Myślę jednak, że naukowcy nie spodziewali się, że nowy rekord zostanie pobity w ciągu zaledwie kilku miesięcy.
Teraz jednak udało się utrzymać rozgrzaną do miliona stopni plazmę przez całe 30 sekund. A więc rekord został pobity o całe 50 procent. To wbrew pozorom naprawdę spory postęp.
Sztuczne Słońce to potoczna nazwa nadprzewodzącego tokamaka KSTAR (Korea Superconducting Tokamak Advanced Research).
Jest to urządzenie, w którym naukowcy przeprowadzają takie same reakcje, jakie zachodzą we wnętrzu Słońca. Kiedy uda się całkowicie zapanować nad procesem fuzji jądrowej, może on stać się źródłem niemalże nieskończonej ilości energii.
Tokamak wykorzystuje niezwykle silne magnesy do kontrolowania i stabilizowania plazmy rozgrzanej do temperatury milionów stopni. W takich warunkach w wyniku zderzeń między atomami powstają coraz cięższe jądra atomowe, a przy okazji wyzwalane są olbrzymie ilości energii.
Warto tutaj zauważyć, że KSTAR nie jest nowym urządzeniem. Jego budowa zakończyła się w 2007 roku i od tego czasu naukowcy regularnie opanowują techniki utrzymywania stabilnej plazmy przez coraz dłuższy czas. Jak na razie udało się dojść do 30 sekund, ale już teraz fizycy zapowiadają, że wraz z udoskonalaniem urządzenia, w ciągu najbliższych 4-5 lat powinno się udać wydłużyć ten czas do okrągłych 300 sekund.
To będzie oczywiście bardzo duży postęp, ale do uzyskiwania energii z procesów fuzji jądrowej jeszcze daleka droga. Jak na razie urządzenie wymaga do działania więcej energii, niż jest w stanie wyprodukować. Poprawiając jego efektywność w kolejnych latach, naukowcy mają nadzieję dojść do punktu, w którym uruchomienie tokamaka będzie generowało nadwyżki energii. Kiedy do tego dojdzie? Jak na razie nie wiadomo, być może w przyszłej dekadzie. Cóż, nauka nie jest łatwa, ale z drugiej strony właśnie dlatego jest fascynująca. W tym przypadku daje także nadzieję na rewolucję w przemyśle energetycznym, a więc gra jest warta świeczki.
https://spidersweb.pl/2021/11/kstar-fuz ... ekord.html
Załączniki
Południowokoreańskie sztuczne słońce z kolejnym rekordem. Coraz bliżej fuzji jądrowej.jpg
Paweł Baran
Posty: 9701
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 13 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Właśnie powstało biuro zajmujące się UFO. Specjalna grupa będzie przeszukiwać przestrzeń kosmiczną
2021-11-25. Radek Kosarzycki
Tak jak przez pół wieku temat niezidentyfikowanych obiektów latających był ignorowany przez władze czy przez armię amerykańską, tak od momentu opublikowania raportu dla Kongresu, temat powraca regularnie.
Teraz dowiadujemy się, że Departament Obrony stworzył nową jednostkę, która będzie zajmowała się szczegółową analizą wszystkich doniesień o niezidentyfikowanych obiektach latających.
Grupa zadaniowa Airborne Object Identification and Management Synchronization Group (AOIMSG) będzie miała za zadanie wykrywać, identyfikować i oceniać obiekty zainteresowania dostrzeżone w wojskowej przestrzeni kosmicznej.
Po co w ogóle się tym zajmować?
Można śmiało założyć, że dostrzeżone i zarejestrowane np. przez pilotów wojskowych niezidentyfikowane obiekty latające nie są mitycznymi statkami kosmicznymi prowadzonymi przez przedstawicieli obcych cywilizacji (choć nikt tego na 100 proc. nie jest w stanie wykluczyć). Nie rozwiązuje to jednak podstawowego problemu: jeżeli to nie UFO w klasycznym znaczeniu, to co to jest?
Skoro zarejestrowane na nagraniach obiekty nie są to obcy, to kto stworzył te obiekty i dlaczego wysłał je nad terytorium Stanów Zjednoczonych. Departament Obrony z pewnością chciałby się dowiedzieć, które państwo dysponuje tak zaawansowaną technologią oraz dlaczego prowadzi nielegalnie działania nad terytorium innego kraju. Jakby nie patrzeć jest to zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa.
Oczywiście istnieje jeszcze jedno, równie prawdopodobne rozwiązanie. Być może obiekty nagrane za pomocą kamer zainstalowanych na pokładzie myśliwców to tylko optyczne złudzenia, iluzja czy nietypowe zjawiska atmosferyczne. Dopóki jednak nie będziemy wiedzieli tego na pewno, niepewność (a w przypadku miłośników obcych cywilizacji nadzieja) pozostanie.
https://spidersweb.pl/2021/11/biuro-ufo ... czone.html
Załączniki
Właśnie powstało biuro zajmujące się UFO. Specjalna grupa będzie przeszukiwać przestrzeń kosmiczną.jpg
Paweł Baran
Posty: 9701
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 13 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Czarne dziury wędrowniczki i gwiazdy towarzyszki przemierzają wszechświat zupełnie niezauważone
2021-11-25. Radek Kosarzycki
Nowo powstała supermasywna czarna dziura może zostać wyrzucona z galaktyki wraz z najbliższymi jej gwiazdami siłą odrzutu po emisji fal grawitacyjnych i przemierzać niezauważenie przestrzeń międzygalaktyczną.
W całym wszechświecie obserwujemy liczne przypadki łączenia się galaktyk. Nadal jednak niewiele wiemy, co się dzieje z supermasywnymi czarnymi dziurami w centrach łączących się galaktyk.
Procesy łączenia się galaktyk trwają nawet miliard lat. W tym czasie gwiazdy i gaz łączących się galaktyk stopniowo formują jedną, nową, większą galaktykę. Naukowcy już całkiem dobrze rozumieją wydarzenia zachodzące w trakcie takiego łączenia.
Czarne dziury łączą się w supermasywną czarną dziurę
Z kolei w przypadku czarnych dziur, astronomowie uważają, że dwa takie obiekty mogą po prostu połączyć się ze sobą w jedną większą supermasywną czarną dziurę, wysyłając przy tym niezwykle silne fale grawitacyjne w przestrzeń kosmiczną. Jest jednak jeszcze jedna opcja.
Jeżeli między dwiema supermasywnymi czarnymi dziurami jest znacząca asymetria, nowo powstała czarna dziura może zostać wyrzucona z galaktyki wraz z najbliższymi jej gwiazdami siłą odrzutu po emisji fal grawitacyjnych.
Hiperkompaktowe układy gwiazd z czarną dziurą
Tego typu obiekty, hiperkompaktowe układy gwiazd (HCSS, ang. hypercompact stellar systems), których istnienie naukowcy zaczęli podejrzewać ponad 10 lat temu, to nic innego jak supermasywne czarne dziury otoczone zwartą grupą gwiazd, przemierzające przestrzeń międzygalaktyczną.
Istnienie HCSS byłoby doskonałym dowodem na odrzut spowodowany emisją fal grawitacyjnych.
Jest tylko jeden problem: żadnego takiego obiektu jeszcze nie odkryto
Jednak procesy zachodzące w mniejszej skali powinny także zachodzić w większej. Dzięki interferometrom takim jak LIGO naukowcom udało się już zarejestrować kilka procesów łączenia dwóch czarnych dziur o masie gwiazdowej.
Gdy Droga Mleczna była dużo młodsza, a tym samym jej centralna czarna dziura także była mniej masywna, zderzenie z galaktyką karłowatą także zawierającą mniejszą centralną czarną dziurę, mogło także prowadzić do połączenia się ich centralnych czarnych dziur.
W takim procesie mogła powstać czarna dziura o masie pośredniej między czarną dziurą o masie gwiazdowej a supermasywną czarną dziurą. Jej masa mieściłaby się w zakresie 100-10000 mas Słońca, a wokół niej krążyłaby zwarta grupa gwiazd – czyli jakby nie patrzeć powstałby mały HCSS.
Symulacje przewidują, że w halo, w sferycznym otoczeniu galaktyk takich jak Droga Mleczna, może znajdować się nawet kilkaset swobodnych czarnych dziur.
Nikt nawet takich obiektów nie szukał
Astronomowie z holenderskiego Instytutu Badań Kosmicznych SRON oraz Uniwersytetu Radboud doszli do wniosku, że być może takie czarne dziury de facto już zarejestrowano w ramach przeglądów nieba takich jak Gaia czy Sloan Digital Sky Survey, tylko nikt konkretnie takich obiektów nie szukał w danych obserwacyjnych.
Okazało się, że nikt nawet nie próbował przewidzieć jak takie hiperkompaktowe układy gwiazd mogłyby wyglądać. A skoro tak, to nawet jeżeli obiekty te znajdują się w danych, to nikt by ich nie zidentyfikował. Aby zaradzić tej sytuacji, w najnowszym artykule naukowym badacze stworzyli symulacje takich gromad, przewidując szczegółowo ich barwę, wygląd i widmo. Jakby tego było mało, wyniki te przestawiono tak, jak powinny być widoczne w danych z dziewięciu różnych, trwających właśnie przeglądów nieba oraz jak powinny wyglądać na dwuwymiarowych zdjęciach z teleskopu.
Jak dotąd nie udało się znaleźć ani jednej takiej gromady; to będzie dopiero następny element badań. Jednak dzięki tej publikacji, teraz za poszukiwania mogą wziąć się astronomowie na całym świecie.
A gdybyśmy odkryli jednak takie HCSS?
Jeżeli uda się takie obiekty znaleźć, to będzie to ważne odkrycie i to nie tylko dlatego, że potwierdzi się teoria mówiąca o odrzucie w momencie emisji fal grawitacyjnych, ale ogólnie dowody na istnienie czarnych dziur o masie pośredniej są delikatnie mówiąc słabe. Przez długi czas żadnej nie udawało się znaleźć, a teraz kiedy już mamy pierwsze sensowne dowody, to wciąż nie jest to jeszcze ten poziom pewności, który satysfakcjonowałby astronomów.
eżeli uda nam się odkryć HCSS, to potwierdzimy istnienie czarnych dziur o masie pośredniej. Będziemy mogli wtedy potwierdzić ich obecność mierząc masę czarnej dziury wykonując widmowe obserwacje całej HCSS
– mówi Davide Lena, astronom z Instytutu Badań Kosmicznych SRON w Holandii.
Jakby tego było mało, nie wiemy czy supermasywne czarne dziury o masie rzędu milionów czy nawet miliardów mas Słońca mogą w ogóle się ze sobą łączyć. Obliczenia wskazują, że gdy dwie supermasywne czarne dziury znajdą się w odległości parseka (3,2 lat świetlnych) od siebie, energia orbitalna nie pozwoli im się bardziej do siebie zbliżyć i będą tak tańczyły wokół siebie przez miliardy lat.
Wiemy jednak, że czarne dziury o masie gwiazdowej (5-100 mas Słońca) łączą się ze sobą. Jeżeli w halo galaktycznym naukowcy znajdą HCSS, to potwierdzą, że czarne dziury o masie pośredniej także się ze sobą łączą, a to będzie wskazywało, że być może bardziej masywne czarne dziury też mogą się ze sobą łączyć.
Wszystkie powyższe informacje wskazują na jedno: jeżeli naukowcom uda się odkryć te zwarte grupki gwiazd (z czarną dziurą w środku), to rozwiążą oni kilka kosmicznych zagadek za jednym zamachem.
Artykuł "Czarne dziury wędrowniczki przemierzają wszechświat zupełnie niezauważone" został pierwotnie opublikowany 22 czerwca 2020 roku.
Galaktyka Sombrero widziana od strony krawędzi. Nad nią i pod nią doskonale widać halo galaktyczne

Symulowany wygląd hiperkompaktowych układów gwiazd (HCSS)

https://spidersweb.pl/2021/11/czarne-dz ... azone.html
Załączniki
Czarne dziury wędrowniczki i gwiazdy towarzyszki przemierzają wszechświat zupełnie niezauważone.jpg
Czarne dziury wędrowniczki i gwiazdy towarzyszki przemierzają wszechświat zupełnie niezauważone2.jpg
Czarne dziury wędrowniczki i gwiazdy towarzyszki przemierzają wszechświat zupełnie niezauważone3.jpg
Paweł Baran
Posty: 9701
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 13 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Teleskop Hubble’a podgląda miejsce narodzin gwiazd
2021-11-25.
Kosmiczny Teleskop Hubble’a dostarczył obrazów gęstych obłoków pyłu w obszarze gwiazdotwórczym Mgławicy Płomień.
Zdjęcie ukazuje ciemny obszar w sercu mgławicy NGC 2024. Światło gwiazd przysłaniane jest przez zawieszone w przestrzeni kosmicznej pyły. Znajdujące się wokół gazy pobudzane są do świecenia promieniowaniem znajdującej się nieopodal jasnej gwiazdy Alnitak. Jest to najbardziej wysunięta na wschód gwiazda w Pasie Oriona – części Gwiazdozbioru Oriona. W Polsce ten obszar jest widoczny najlepiej zimą na południowej stronie nieba.
W poszukiwaniu brązowych karłów
Naukowcy wykorzystali teleskop Hubble’a do pomiaru masy gwiazd w gromadzie. Poszukiwali brązowych karłów - obiektów zbyt dużych i gorących, by być planetami, ale zbyt małych i chłodnych, aby zachodziły w nich reakcje termojądrowe charakterystyczne dla gwiazd
źródło: NASA
Ciemne pyły w Mgławicy Płomień okiem Kosmicznego Teleskopu Hubble’a. Fot. NASA, ESA, K. Stapelfeldt (JPL), Gladys Kober (NASA/Catholic University of America)

Ciemna chmura pyłu w Mgławicy Płomień nieopodal gwiazdy Alnitak. Fot. NASA, ESA, K. Stapelfeldt (JPL), ESO, DSS2, D. De Martin, Gladys Kober (NASA/Catholic University of America)

https://nauka.tvp.pl/57092229/teleskop- ... zin-gwiazd
Załączniki
Teleskop Hubble’a podgląda miejsce narodzin gwiazd.jpg
Teleskop Hubble’a podgląda miejsce narodzin gwiazd2.jpg
Paweł Baran
Posty: 9701
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 13 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Nowa data startu teleskopu Jamesa Webba
2021-11-25.
NASA potwierdziła nową datę startu Kosmicznego Teleskopu Jamesa Webba na 22 grudnia. Testy wykazały, że kosmiczne obserwatorium nie uległo uszkodzeniu.
Inżynierowie NASA zakończyli dodatkowe testy potwierdzające, że Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba jest gotowy do lotu. Przygotowania do startu zostają wznowione. Zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami teleskop ma zostać wyniesiony w kosmos 22 grudnia.
Dlaczego przesunięto datę startu teleskopu Jamesa Webba?
Start został przesunięty ze względu na niebezpieczny incydent. Podczas podłączania teleskopu Jamesa Webba do mocowania w rakiecie nośnej doszło do awarii jednego z zacisków i urządzenie odłączyło się. Teleskop wpadł w niebezpieczne wibracje. Konieczne było przeprowadzenie dodatkowych testów w celu sprawdzenia, że kosmiczne obserwatorium nie uległo uszkodzeniu.
Prace nad nowym teleskopem NASA, ESA i Kanadyjskiej Agencji Kosmicznej rozpoczęły się już w 1996 roku. Konstrukcja została od tego czasu przeprojektowana. Obserwatorium było gotowe już w 2016 roku, jednak podczas testów wykryto liczne niedociągnięcia. W czasie próbnego rozłożenia wielowarstwowej osłony termicznej doszło do jej uszkodzenia. Pracy nie ułatwiła pandemia koronawirusa, która znacząco spowolniła tempo przygotowań.
Teleskop Jamesa Webba będzie najpotężniejszym kiedykolwiek zbudowanym kosmicznym obserwatorium. Pozwoli zajrzeć miliardy lat wstecz i dostrzec najsłabsze obiekty z wysoką rozdzielczością.
źródło: NASA
Teleskop Jamesa Webba gotowy do startu. Fot NASA/Chris Gunn
https://nauka.tvp.pl/57113270/nowa-data ... mesa-webba
Załączniki
Nowa data startu teleskopu Jamesa Webba.jpg
Paweł Baran
Posty: 9701
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 13 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Konkurs „W wyobraźni – oczywiście. 2021. Moja podróż z pilotem Pirxem”
2021-11-25..
Z okazji uczczenia setnej rocznicy urodzin Stanisława Lema dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 13 im. Świętej Barbary w Katowicach oraz Miejska Biblioteka Publiczna w Katowicach, Filia nr 16 organizują konkurs literacko-plastyczny dla dzieci ze szkół podstawowych województwa śląskiego. Konkurs kończy się 31 stycznia 2022 r.
Dyrekcja Szkoły Podstawowej nr 13 im. Świętej Barbary w Katowicach i Miejska Biblioteka Publiczna w Katowicach, Filia nr 16 zapraszają do udziału w konkursie uczniów klas I – VIII szkół podstawowych. Celem konkursu jest inspirowanie do twórczości artystycznej oraz promowanie dorobku prozatorskiego Stanisława Lema – pisarza, myśliciela i futurologa – z okazji 100. rocznicy jego urodzin.
Konkurs plastyczno-literacki, nad którym honorowy patronat objęło Planetarium Śląskie w Chorzowie, wystartował 8 listopada br. i potrwa do 31 stycznia 2022 r. Informacja o wynikach konkursu ukaże się najpóźniej do 11.02.2022 r. na stronie internetowej Organizatora.
Konkurs obejmuje trzy grupy wiekowe:
• I grupa – klasy I – III
• II grupa – klasy IV – VI
• III grupa – klasy VII – VIII

I grupa: Kategoria plastyczna
Zadaniem uczestnika jest wykonanie dowolną techniką pracy plastycznej w formacie A3 Moja podróż w kosmos zainspirowanej fragmentami Opowieści o pilocie Pirxie Stanisława Lema (CYTATY). W przypadku prac wykonanych techniką grafiki komputerowej dopuszcza się format A4.
II grupa: Kategoria literacko – plastyczna
Zadaniem uczestnika jest stworzenie dowolną techniką planszy opowieści graficznej w formacie A3 do wybranego fragmentu Opowieści o pilocie Pirxie Stanisława Lema. Prosimy o zatytułowanie swojej pracy. W przypadku prac wykonanych techniką grafiki komputerowej dopuszcza się format A4.
III grupa: Kategoria literacko – plastyczna
Zadaniem uczestnika jest stworzenie dowolną techniką planszy opowieści graficznej w formacie A3 do wybranego fragmentu Opowieści o pilocie Pirxie Stanisława Lema. Prosimy o zatytułowanie swojej pracy. W przypadku prac wykonanych techniką grafiki komputerowej dopuszcza się format A4.
Kategoria literacka
Moja podróż z pilotem Pirxem – w dowolnej formie rozwiń myśl, nawiązując do treści zbioru opowiadań Opowieści o pilocie Pirxie Stanisława Lema.
Prace będą oceniane zgodnie z następującymi kryteriami: znajomość treści opowiadań Opowieści o pilocie Pirxie Stanisława Lema, oryginalność ujęcia tematu, zastosowanie ciekawych rozwiązań literackich i plastycznych, poprawność językowa, stylistyczna, ortograficzna i interpunkcyjna.
Laureaci konkursu otrzymają dyplomy i nagrody rzeczowe.
Celami konkursu są:
• uczczenie setnej rocznicy urodzin Stanisława Lema;
• poznanie dzieła literatury science fiction;
• rozwijanie zainteresowań czytelniczych i plastycznych, pobudzanie wyobraźni uczniów;
• rozwijanie umiejętności literackich;
• zachęcanie do prezentowania własnej twórczości;
• pobudzanie do twórczego spędzania czasu.

Więcej informacji, w tym m.in. regulamin, znajduje się na stronie Zespołu Szkół Podstawowych nr 4 w Katowicach w zakładce Wydarzenia

Na prace organizatorzy czekają do 31 stycznia 2022 r.
Paweł Z. Grochowalski
Źródło: Planetarium Śląskie w Chorzowie, Zespół Szkół Podstawowych nr 4 w Katowicach
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/ko ... tem-pirxem
Załączniki
Konkurs W wyobraźni – oczywiście. 2021. Moja podróż z pilotem Pirxem.jpg
Paweł Baran
Posty: 9701
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 13 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Planetoidy NEO mogą być źródłem przyszłych deszczów meteorów
2021-11-25.
Większość rojów meteorów wiąże się z kometami, ale te napędzane przez planetoidy mogą być bardziej powszechne niż sądzono.
Każdego dnia tysiące małych skał o wielkości od ziarna pyłu do kamyka wpadają w ziemską atmosferę, po czym ulegają w niej spaleniu. Liczne roje (deszcze) meteorów są z kolei widoczne, gdy nasza planeta przechodzi przez całe chmury złożone z takich skalnych odłamków.
Długo sądzono, że te liczne fragmenty zgrupowane w obłokach meteoroidów pochodzą wyłącznie z komet, których materia została podgrzana przez Słońce, na skutek czego ciała te, przechodząc w jego pobliżu, po prostu rozpadły się pod wpływem ciepła. Jednak na początku 2019 roku sonda kosmiczna OSIRIS-Rex (skrót od Origins, Spectral Interpretation, Resource Identification, and Security-Regolith Explorer) uchwyciła obrazy z bliskiej Ziemi planetoidy NEO o nazwie Bennu, które zmieniły zdanie uczonych na ten temat.
Zdjęcia pokazały małe kawałki skał, które wydawały się wystrzelone z powierzchni planetoidy. Część tych odłamków opadła z powrotem na jej powierzchnię, ale i spora część trafiła na orbitę wokół Bennu na kilka dni, a około 30 procent zostało wyrzuconych z obiektu taką prędkością, że ich kawałki wymknęły się grawitacji planetoidy i zaczęły niemal swobodnie krążyć wokół Słońca.
– To było zaskakujące – mówi Robert Melikyan z Lunar and Planetary Laboratory na Uniwersytecie w Arizonie. – Bennu nie posiada dużo lotnego materiału, który może się rozgrzewać i rozpadać w taki sposób, w jaki dzieje się to z kometami.
Melikyan wraz z zespołem modelował ewolucję chmury pyłu z tej planetoidy. Wyniki badań opublikowano w Journal of Geophysical Research: Planets na początku tego roku. Zgodnie z nimi odłamki te rozpraszają się wokół samej Bennu, ale i podążają za nią na podobnej, eliptycznej orbicie wokół Słońca.
Naukowcy uznali, że Słońce skutecznie przypieka skalistą powierzchnię Bennu, podobnie jak czyni to z kometami. Skały planetoidy doświadczają wtedy pełnej mocy tego ciepła przez około dwie godziny, a następnie ochładzają się, gdy Bennu ponownie staje w obliczu zimnej próżni kosmosu, daleko od Słońca. Naukowcy sądzą, że tak duży zakres różnic temperatur może powodować naprężenia i pęknięcia, które łamią skały na Bennu z siłą wystarczającą do wyrzucenia fragmentów niektórych z nich daleko ponad powierzchnię planetoidy. Bardzo małe ziarna meteorytów, które regularnie i z dużą prędkością uderzają w powierzchnię planetoidy, być może także wyrzucają wiele z tych połamanych kawałków w górę.
– Szansa na to, że te cząstki spotkają się w końcu z ziemską atmosferą, jest dość duża, gdy orbita Bennu znajdzie się bliżej Ziemi w kolejnym stuleciu – dodaje Melikyan. Jego zespół modelował orbitę planetoidy z dużą dokładnością dla lat 1788 – 2135. Wykazał, że pierwsza taka cząstka otrze się o ziemską atmosferę w roku 2101. Około roku 2130 i później model pokazuje znaczny wzrost liczby deszczów meteorytów, z największym przewidywanym na 24 września 2182 roku. Autorzy badań zauważają jednak, że nawet rój z 2182 roku będzie mało liczny. Cząstki pochodzące z planetoidy byłyby jednak dość duże w porównaniu z tymi pochodzącymi z typowych meteorów, więc mogą być zaobserwowane jako duże bolidy.
Obecnie roje meteorów Geminidów i Kwadrantydów są prawdopodobnie jedynymi dużymi deszczami meteorytów, które mogą pochodzić od planetoid. Możliwe jest też, że ich źródłem są komety podobne do planetoid. Astronomowie przez ostatnie kilkaset lat klasyfikowali planetoidy i komety jako zasadniczo różne obiekty, ale w ciągu ostatniej dekady zdaliśmy sobie sprawę, że przynajmniej niektóre z nich pod względem klasyfikacji leżą dosłownie na granicy między tymi dwoma typami.
Także inne planetoidy mogą wywołać deszcze meteorów – po tym, jak zbliżą się do Słońca, gdzie wahania temperatur rozbiją ich materiał skalny, tworząc chmury odłamków. Oczywiście im dalej planetoidy NEO są od Ziemi, tym lepiej dla nas. Ale jeśli zbliżą się wystarczająco i wyrzucą małe skaliste odłamki, powstałe w ten sposób deszcze mogą być miłym sposobem na zobaczenie małych kawałków ciał, które niegdyś orbitowały w pasie między Marsem a Jowiszem.
– Możliwość wystąpienia tego typu aktywności na bliskiej Ziemi asteroidzie Apophis podczas jej zbliżenia w 2029 roku może zaowocować bardzo pięknym deszczem meteorów – podsumowuje Melikyan.

Czytaj więcej:
• Cały artykuł
• Oryginalna publikacja naukowa

Źródło: Astronomy.com
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na zdjęciu: Bennu wyrzucająca cząsteczki ze swojej powierzchni. Obraz z 19 stycznia 2019 r. Źródło: NASA/Goddard/University of Arizona/Lockheed Martin
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/pl ... w-meteorow
Załączniki
Spotkanie online z polskimi koordynatorami Międzynarodowej Unii Astronomicznej.jpg
Paweł Baran
Posty: 9701
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 13 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Obrotowa "katapulta" w roli wyrzutni ładunków kosmicznych. Test prototypu
2021-11-25. Kacper Bakuła.
Amerykański startup SpinLaunch chce miotać ładunki orbitalne z użyciem systemów nośnych wykorzystujących do startu siłę odśrodkową wygenerowaną przez imponujących rozmiarów mechanizm obrotowy. Pomysł, uznawany początkowo za czysto hipotetyczny, rozwinął się ostatnio na tyle dobrze, że przeprowadzono udany test prototypu takiego urządzenia (w trzykrotnie mniejszej skali) miotającego segmentami nośnymi z naddźwiękową prędkością i na duże wysokości. Inicjatywa, za którą stoi SpinLaunch, skupiła już wcześniej uwagę Departamentu Obrony Stanów Zjednoczonych.
Według ujawnionych już w listopadzie szczegółów, test zalążkowej wersji konstrukcji miotającej SpinLaunch nastąpił 22 października br. Uznana za udaną demonstracja miała potwierdzić działanie oraz otworzyć całą serię testów (docelowo aż trzydziestu prób) systemu wykorzystującego siłę odśrodkową do wyrzucania obiektów w górę z prędkością naddźwiękową. Założeniem jest przejście do miotania segmentów suborbitalnych, ostatecznie takich wykorzystujących silniki rakietowe, które będą umożliwiały kontynuowany lot i umieszczenie ładunku na niskiej orbicie okołoziemskiej. Cel ten ma zostać osiągnięty po 2025 roku.
Proponowany przez SpinLaunch system wynoszenia ładunków na LEO składać ma się z kilku elementów, do których można zaliczyć okrągłą komorę wirową o średnicy nieco ponad 90 metrów (dla misji orbitalnych, w wypadku suborbitalnych jej średnica wynosiłaby około 50 metrów). W jej wnętrzu obracałaby się zbudowana z włókna węglowego wirówka (centryfuga podobna do tych znanych z misji szkoleniowych pilotów i astronautów/kosmonautów). Jej zastosowanie miałoby pozwalać na wyrzucanie obiektów z prędkościami nadźwiękowymi (od 1400 km/h do aż 8000 km/h).
Miotanie ładunkiem odbywać się ma poprzez specjalny tunel będący częścią konstrukcji. Po wyrzuceniu segmentu w górę (w przypadku zakładanej misji orbitalnej) dalszy lot ma zapewnić uruchomienie silnika na wysokości około 60 kilometrów, po minucie niewspomaganego lotu pojazdu, przy czym kolejne sześćdziesiąt sekund zajęłoby rozpędzenie statku do prędkości orbitalnej, wynoszącej około 28 tysięcy kilometrów na godzinę (blisko 7,9 km/s).
Dzięki powyższej metodzie wystrzeliwania statków kosmicznych, zdaniem amerykańskiego przedsiębiorstwa, możliwe byłoby dziesięciokrotne czy nawet dwudziestokrotne obniżenie ceny pojedynczego startu oraz przyśpieszenie procesu umieszczenia ładunków na orbicie. Firma ponadto wskazuje na to, że w ciągu najbliższej dekady dziesięciokrotnie zwiększy się liczba satelitów przewożonych na LEO.
W związku z tym zauważyła problem natury czysto ekologicznej – dość częste starty rakiet na chemiczne materiały pędne byłyby szkodliwe dla środowiska. To skłaniać ma zespół do pracy nad elektryczną „kosmiczną wirówką”, pozostawiającą możliwie najmniej śladu węglowego.
Przedsiębiorstwo SpinLaunch z siedzibą w słonecznej Kalifornii zostało założone w 2014 roku. Od samego początku za swój cel obrało tanie i efektywne wynoszenie satelitów na niską orbitę okołoziemską za pomocą wirówki. Ich zdaniem może nastąpić to do 2025 roku. Firma ma wsparcie Departamentu Obrony USA oraz inwestorów takich jak Google Ventures i Airbus Ventures.
Wyjawiony w drugim tygodniu listopada udany październikowy test przeprowadzono w ośrodku na terenie stanu Nowy Meksyk. Tamże, za pomocą pomniejszonej wersji docelowej konstrukcji obrotowej (względem tej planowanej do misji orbitalnych) doszło do wystrzelenia trzymetrowego segmentu imitującego rakietę. Firma nie podała zbyt wiele szczegółów na temat przebiegu próby, aczkolwiek z podanych przez prezesa firmy Jonathana Yaneya komunikatów wiemy, że urządzenie nie zostało w pełni "rozkręcone" (tylko w 20 procentach), zaś „rakieta” osiągnęła apogeum, wynoszące kilka kilometrów nad poziomem morza.
Warte podkreślenia jest to, że urządzenie testowe, według informacji podanych przez portal Popular Mechanics, powstawało przez osiem miesięcy, a części potrzebne do działania wirówki, takie jak pompy próżniowe, zespół SpinLaunch zakupił na platformie eBay za kwotę 500 tysięcy dolarów amerykańskich.
Pomimo obiecujących wyników wstępnej próby, żywe pozostają obawy dotyczące wpływu docelowych przeciążeń (wynikających z nagłego przyspieszenia) na pracę urządzeń pokładowych wystrzeliwanych przez SpinLaunch. Aczkolwiek, jak poinformował SpinLaunch, przy testach na mniejszą skalę, urządzenia nieposiadające ruchomych elementów takie jak smartfony, panele słoneczne, komputery, baterie, kamery sportowe, teleobiektywy do aparatów i lustrzanek przetrwały wirowanie bez uszkodzeń. W wypadku pozostałych urządzeń, takich jak satelity, wymagane byłoby odpowiednie ich przystosowanie, nad czym już pracują inżynierowie przedsiębiorstwa. Docelowo wyrzutnia SpinLaunch mogłaby umieszczać na niskiej orbicie okołoziemskiej ładunki o masie do 200 kilogramów.

Fot. SpinLaunch via YouTube [spinlaunch.com]

SpinLaunch


SpinLaunch Suborbital Accelerator - First Launch


SPACE24.

https://www.space24.pl/wielka-obrotowa- ... -prototypu
Załączniki
Obrotowa katapulta w roli wyrzutni ładunków kosmicznych. Test prototypu.jpg
Paweł Baran
Posty: 9701
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 13 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Lądownik InSight zajrzał pod powierzchnię Marsa. Naukowcy zdziwili się tym, co odkrył
2021-11-25. Radek Kosarzycki
Naukowcy analizujący dane z lądownika marsjańskiego InSight wykorzystali ostatnio szum niezwykle delikatnego marsjańskiego wiatru do zbadania co kryje się w pierwszych dwustu metrach pod powierzchnią Marsa. Wyniki badań są zaskakujące.
Dotychczas lądownik InSight znajdujący się na równinie Elysium Planitia na Marsie nasłuchiwał wstrząsów sejsmicznych, które po raz pierwszy pozwoliły naukowcom zbadać strukturę wewnętrzną planety, poznać rozmiary i skład chemiczny jądra planety, ale także grubość jej płaszcza i skorupy.
Sejsmometr znajdujący się na pokładzie lądownika InSight jest jednak na tyle precyzyjny, że można go także wykorzystać do innych badań. Teraz naukowcy postanowili sprawdzić, czy uda się go wykorzystać do zbadania najpłytszej warstwy Marsa wykorzystując do tego technikę, którą pierwotnie opracowano do badania podpowierzchniowej warstwy Ziemi.
Gdy wiatr zagląda pod powierzchnię planety
Sejsmometry znajdujące się na powierzchni Ziemi nasłuchując wnętrza planety bezustannie rejestrują szum pochodzący od przesuwającej się po powierzchni wody oraz wiejących nad powierzchnią wiatrów. Zarówno woda jak i wiatr generują swego rodzaju wibracje otoczenia. Owe wibracje przechodząc przez warstwę podpowierzchniową ulegają modyfikacji w zależności od tego przez jaki materiał przechodzą.
Idąc od samej góry, w miejscu, w którym znajduje się lądownik InSight najpierw trzeba przekopać się przez trzymetrową warstwę niezwykle drobnego regolitu.
Na głębokości 30-70 metrów pod powierzchnią Marsa znajduje się warstwa skał osadowych, której pochodzenia jak na razie nie wyjaśniono. Co więcej, warstwa ta mieści się między dwoma warstwami zestalonej lawy. Na podstawie wiedzy wyciągniętej z badania pobliskich kraterów naukowcy ustalili, że górna warstwa lawy pochodzi sprzed ok. 1,7 mld lat, a dolna sprzed 3,6 mld lat.
Górna, młodsza warstwa lawy przykryta jest z kolei 15-metrową warstwą skał, które najprawdopodobniej zostały wybite podczas uderzenia w pobliżu jakiejś planetoidy, a następnie opadły z powrotem na powierzchnię.
W nadchodzących miesiącach naukowcy chcą wykorzystać tę samą technikę do próby scharakteryzowania nieco głębszych warstw Marsa, sięgających na głębokość rzędu kilku kilometrów pod powierzchnią. Jak na razie bowiem nie wiemy o tym rejonie zupełnie nic. Miejmy zatem nadzieję, że lądownik InSight jeszcze na emeryturę się nie wybiera, bo przed nim jeszcze sporo pracy, której aktualnie żaden inny instrument na Marsie nie jest w stanie wykonać.
Lądownik InSight

Przekrój przez pierwsze 200 m pod powierzchnią Marsa
https://spidersweb.pl/2021/11/ladownik- ... marsa.html
Załączniki
Lądownik InSight zajrzał pod powierzchnię Marsa. Naukowcy zdziwili się tym, co odkrył.jpg
Lądownik InSight zajrzał pod powierzchnię Marsa. Naukowcy zdziwili się tym, co odkrył2.jpg
Lądownik InSight zajrzał pod powierzchnię Marsa. Naukowcy zdziwili się tym, co odkrył3.jpg
Paweł Baran
Posty: 9701
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 13 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Sonda Solar Orbiter wykona ryzykowny manewr w pobliżu Ziemi
2021-11-25.
W sobotę rano sonda Solar Orbiter Europejskiej Agencji Kosmicznej, zbliży się do Ziemi na odległość niewiele większą niż wysokość, na której znajduje się Międzynarodowa Stacja Kosmiczna. Będzie musiała zanurkować w otaczające Ziemię orbitalne pierścienie satelitów oraz kosmicznych śmieci. Ten niebezpieczny manewr jest konieczny, by orbita Solar Orbiter zmieniła się tak, aby umożliwić zbliżenie się sondy do naszej gwiazdy na podobną odległość, jak najbliższy Słońcu Merkury
Sonda Solar Orbiter, która została wystrzelona w lutym 2020 roku, zakończyła fazę rozruchu, w trakcie której naukowcy testowali poszczególne urządzenia i instrumenty i rozpoczyna fazę naukową, podczas której nastąpią bliskie spotkania ze Słońcem. Statek porusza się po orbicie eliptycznej, a jego prędkość zmienia się w zależności od tego, na ile jest oddalony od Słońca. Do tej pory Solar Orbiter trzy razy obiegł Słońce. W jego pobliżu, czyli w peryhelium, prędkość przekraczała 33 km/s, a w największym oddaleniu, aphelium, spadała nawet, jak w czerwcu tego roku, do 2km/s.
Aby jednak sonda, której głównym naukowym celem jest zbadanie biegunów słonecznych, mogła wypełnić swoje zadanie, konieczna jest kolejna zmiana parametrów orbity. Właśnie temu ma służyć sobotni manewr – ma pozwolić na wytracenie energii orbitalnej i zmianę nachylenia orbity.
- Zmiany nachylenia orbity są konieczne, jeśli chcemy, by instrumenty sondy lepiej “widziały” bieguny. Cały manewr bazuje na naszej wiedzy dotyczącej mechaniki nieba, ponieważ przy tego typu misjach wykorzystuje się przede wszystkim naturę, a nie silniki. W misjach międzyplanetarnych, takich jak Solar Orbiter, planety stanowiące cetra grawitacyjne, wykorzystywane są do zmiany prędkości, nachylenia i innych parametrów orbity sondy. Dzięki temu oszczędzamy bardzo dużo paliwa, a sonda trafia tam gdzie chcemy - mówi dr Tomasz Mrozek z Zakładu Fizyki Słońca Centrum Badań Kosmicznych PAN we Wrocławiu, jeden z naukowców pracujących przy analizie danych z instrumentu STIX.
Manewr jest niezbędny, aby zmniejszyć energię orbitalną statku kosmicznego i ustawić go w kolejce do następnego bliskiego przejścia w pobliżu Słońca, ale wiąże się z ryzykiem. Solar Orbiter musi przejść przez dwa regiony orbitalne składające się z satelitów i kosmicznych śmieci. Pierwszy to geostacjonarny pierścień satelitów na wysokości około 36 000 km, a drugi to zbiór obiektów na niskiej orbicie okołoziemskiej na około 400 km. W rezultacie istnieje niewielkie ryzyko kolizji. Zespół operacyjny Solar Orbitera bardzo uważnie monitoruje sytuację i zmieni trajektorię statku kosmicznego, jeśli uzna, że zachodzi jakiekolwiek niebezpieczeństwo.
Solar Orbiter zbliży się do Ziemi w sobotę nad ranem, przewidywany czas to 5.30 CET. Sondę można będzie przez moment dostrzec na niebie, jednak będzie to możliwe jedynie nad Afryką Północną i Wyspami Kanaryjskimi. Co ważne, to zbliżenie do naszej planety oferuje wyjątkową okazję do zbadania pola magnetycznego Ziemi. Jest ono przedmiotem intensywnego zainteresowania, ponieważ magnetosfera chroni Ziemię przed plazmą słoneczną, czyli stałym „wiatrem” cząstek uciekających ze Słońca. Cząstki wiatru słonecznego nie tylko mogą przenikać przez pole magnetyczne i iskrzyć zorzę polarną na naszym niebie, ale atomy z naszej atmosfery mogą również zostać utracone w kosmosie.
Dane zebrane przez Solar Orbiter zostaną połączone z tymi zbieranymi m.in. przez satelity Swarm.
- Solar Orbiter nieustannie mierzy stan środowiska, przez jakie przelatuje, dlatego jego dane mogą pomóc w prognozach pogody kosmicznej. Jednak teleskopy sondy są wciąż uśpione. Wyjątkiem jest nasz instrument do obserwacji promieniowania rentgenowskiego, czyli STIX, który działa i nieustannie otrzymujemy nowe dane. Teraz, ze względu na bliskość Ziemi i lepsze możliwości przesyłu, tych danych otrzymujemy nawet więcej - wyjaśnia dr Mrozek.
Wystrzelenie Solar Orbiter miało miejsce 10 lutego 2020 roku. Start na pokładzie rakiety Atlas 5 nastąpił z Przylądka Canaveral na Florydzie (USA). Zasadnicza część misji potrwa siedem lat, wliczając w to dwuletni okres między startem a osiągnięciem przez sondę pierwszej orbity naukowej.
Centrum Badań Kosmicznych PAN zaangażowane jest w prace inżynieryjne i badawcze związane ze spektrometrem rentgenowskim STIX (X-ray Spectrometer/Telescope). STIX zalicza się do grupy sześciu instrumentów teledetekcyjnych (teleskopów) misji Solar Orbiter i będzie odpowiadał za obserwacje promieniowania rentgenowskiego. Określi czas i źródła emisji tego promieniowania, jego intensywność i charakterystykę widmową. Dane uzyskane za pomocą STIX pomogą wyjaśnić także mechanizm przyspieszania elektronów na Słońcu oraz to, w jaki sposób są one transportowane w przestrzeń międzyplanetarną.
W CBK PAN zadania inżynieryjne związane z instrumentem STIX powierzone zostały przede wszystkim Laboratorium Satelitarnych Aplikacji Układów FPGA (Warszawa) oraz w mniejszym stopniu Zakładowi Fizyki Słońca (Wrocław), który jako jedyny polski instytut, bierze także udział w części naukowej projektu STIX – dane z instrumentu analizowane będą przez badaczy z Zakładu Fizyki Słońca CBK PAN.
Źródło: CBK PAN
Oprac. Paweł Z. Grochowalski
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/so ... lizu-ziemi
Załączniki
Sonda Solar Orbiter wykona ryzykowny manewr w pobliżu Ziemi.jpg
Sonda Solar Orbiter wykona ryzykowny manewr w pobliżu Ziemi2.jpg
ODPOWIEDZ

Wróć do „Wiadomości astronomiczne z internetu”