Wiadomości astronomiczne z internetu

Ciekawostki i postępy w dziedzinie astronomii
Paweł Baran
Posty: 5971
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubiane: 2 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Wietrzny dzień w Drodze Mlecznej
2020-09-16.
Turbulencje, czyli chaotyczne zmiany ciśnienia i prędkości pyłu, to jedna z największych tajemnic fizyki klasycznej. Wiadomo, że duża część gazu w galaktykach jest burzliwa, ale mechanizmy, które rozwinęły i utrzymują tę turbulencję, nadal są poznawane. Chociaż nadal nie znamy wszystkich fizycznych szczegółów stojących za turbulencjami, dużo czasu i wysiłku poświęcono na zidentyfikowanie statystyk, które mogą nam powiedzieć, czy gaz jest burzliwy czy nie. Innymi słowy, wiemy, jak wyglądają turbulencje, nawet jeżeli nie znamy wszystkich szczegółów ich działania. W nowej pracy naukowcy badają, w jaki sposób wiatry gwiazdowe z gromad gwiazd mogą wywoływać takie turbulencje.
Wiatry gwiazdowe, szczególnie te pochodzące od masywnych gwiazd np. typu O lub B, wydmuchują bąble w otaczający go zimny gaz, wypychając go na zewnątrz i pozostawiając pustkę. Są one podobne do bąbli, które obserwujemy na Ziemi, stworzone przez powietrze wepchnięte do innego ośrodka. W przypadku pęcherzy wiatru gwiazdowego „powietrze” jest materią gorącego wiatru gwiazdowego. Gdy w gromadzie gwiazd znajdują się masywne gwiazdy, ich bąble mają tendencję do nakładania się na siebie i tworzenia „superbąbla”. Jednym z niesamowitych jego przykładów jest Gromada Mgławicy w Orionie. Autorzy artykułu przeprowadzają symulacje, które z grubsza naśladują gwiezdny profil Gromady Mgławicy w Orionie i oni także odkrywają, że powstał duży superbąbel.

W tych symulacjach najmasywniejsze gwiazdy z dużą prędkością wyrzucają gorący gaz, który wypełnia superbąbel, i wypychają go na zewnątrz do chłodniejszego gazu. Ta ekspansja tworzy grubą powłokę o średniej temperaturze. Ponieważ powłoka ta jest gęstsza niż centralny gorący gaz, jest w stanie ochłodzić się szybciej i pozostać znacznie chłodniejsza niż wnętrze superbąbla. W miarę jak symulacja postępuje, w gorącym gazie wewnątrz powłoki pojawiają się turbulentne niestabilności.

Ciekawym wynikiem tych symulacji jest różnorodność prędkości, z jakimi porusza się gaz. Okazuje się, że powłoka bąbla porusza się z prędkością większą niż jeden Mach jako szok naddźwiękowy, który wciska się w otaczającą materię. Jednak gaz wewnętrzny jest praktycznie całkowicie poddźwiękowy i podlega silnym fluktuacjom prędkości w całym bąblu. Innymi słowy, chociaż wiatry wywołują naddźwiękowy szok, powodują poddźwiękowe turbulencje wewnątrz bąbla.

Aby upewnić się, że gorący gaz wewnątrz bąbla jest rzeczywiście burzliwy, autorzy wybrali statystykę znaną jako widmo mocy, która pozwala im zobaczyć, jak energia przechodzi od dużych do małych skal w symulacjach. Typowe oczekiwane widmo mocy dla turbulencji poddźwiękowych to prawo mocy o nachyleniu -5/3 (znane jako turbulencja Kołmogorowa). Autorzy odkryli, że w miarę upływu czasu ich symulacja z grubsza zbliża się do tego, co wskazuje, że w rzeczywistości wiatry gwiazdowe powodują głównie turbulencje poddźwiękowe.

Jest to ekscytujący wynik, który wskazuje, że gromady gwiazd mogą odgrywać znaczącą rolę w napędzaniu i utrzymywaniu turbulencji w galaktykach. Modelowanie turbulencji ma kluczowe znaczenie dla zrozumienia wielu procesów w ewolucji galaktyk, takich jak np. powstawanie gwiazd. Dzięki takim symulacjom astronomowie mogą lepiej zrozumieć, dlaczego gaz w galaktykach zachowuje się tak, jak się zachowuje i jak może tworzyć nowe gwiazdy, układy słoneczne, a nawet nas samych.

Opracowanie:
Agnieszka Nowak

Źródło:
AAS

Urania
https://agnieszkaveganowak.blogspot.com ... cznej.html
Załączniki
Wietrzny dzień w Drodze Mlecznej.jpg
Paweł Baran
Posty: 5971
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubiane: 2 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Rozpoczął się nowy, 25 cykl słoneczny!
2020-09-16.
Rozpoczął się 25 cykl słoneczny. Na wtorkowej konferencji z udziałem mediów eksperci z NASA i amerykańskiej organizacji pogodowej NOAA omówili swoje analizy i prognozy dotyczące nowego cyklu słonecznego - oraz tego, jak nadchodzący wzrost zjawisk związanych z pogodą kosmiczną wpłynie na nasze życie, technologię na Ziemi i pracę astronautów w Kosmosie.
Solar Cycle 25 Prediction Panel, międzynarodowa grupa naukowców sponsorowana przez NASA i NOAA, ogłosiła, że obecne, najbardziej niedawne minimum słoneczne wystąpiło w grudniu 2019 r. Data ta wyznacza jednocześnie początek nowego cyklu słonecznego. Ze względu na dużą zmienność, a czasem i pewną nieprzewidywalność naszego Słońca wyznaczenie tej daty w każdym kolejnym cyklu może zająć naukowcom całe miesiące. W celu śledzenia postępu nowego cyklu używają oni plam słonecznych - nieco ciemniejszych i chłodniejszych plam obserwowanych na tarczy Słońca, związanych z jego aktywnością, która często manifestuje się też w postaci olbrzymich eksplozji - rozbłysków słonecznych lub koronalnych wyrzutów masy. Wybuchy te mogą wyrzucać plazmę słoneczną daleko w przestrzeń kosmiczną - także w okolice Ziemi, zagrażając m. in. sztucznym satelitom i liniom energetycznym.
Aktywność Słońca w rzeczywistości nigdy jednak się nie kończy, natomiast wyraźnie waha się okresowo, w cyklu (w przybliżeniu) jedenastoletnim. Mniej więcej co jedenaście lat aktywność znacząco wzrasta na kilka lat, a wówczas wszystkie burzliwe zjawiska słoneczne, w tym wyrzuty masy i rozbłyski, obserwujemy znacznie częściej, podobnie jak plamy słoneczne.
Agencje NASA i NOAA (National Oceanic and Atmospheric Administration) wraz z Federalną Agencją Zarządzania Kryzysowego USA współpracują nad Narodową Strategią Pogody Kosmicznej i Planem Działania, mającymi zwiększyć gotowość do radzenia sobie ze zmieniającą się pogodą kosmiczną tu na Ziemi i lepiej chronić ludność przed związanymi z nią zagrożeniami. NOAA zapewnia przy tym prognozy pogody kosmicznej i satelity do jej monitorowania w czasie rzeczywistym, podczas gdy NASA pełni głównie rolę ośrodka badawczego, pomagającego w lepszym zrozumieniu zjawisk kosmicznych zachodzących w pobliżu Ziemi.
Prognozy pogody kosmicznej mają również kluczowe znaczenie dla wspierania kosmicznych lotów załogowych, w tym statków należących do programu Artemis oraz astronautów zamieszkujących pokład Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS). Badanie tej pogody jest zatem pierwszym krokiem na drodze do zrozumienia i ograniczenia podatności astronautów na promieniowanie kosmiczne oraz eliminacji związanych z nią zagrożeń. Naukowcy pracują też intensywnie nad modelami prognostycznymi dla pogody kosmicznej, aby pewnego dnia po prostu dało się ją szybko i dokładnie prognozować, podobnie jak meteorolodzy prognozują już dziś pogodę na Ziemi. Wówczas do pewnych ekstremalnych warunków wiążących się ze wzmożona aktywnością Słońca można będzie się po prostu lepiej - i wcześniej - przygotować.
Zrozumienie cykli aktywności Słońca jest istotną częścią tego przygotowania. Aby określić początek nowego cyklu, panel prognostyczny zapoznawał się długo z miesięcznymi danymi na temat ilości obserwowanych plam słonecznych, pochodzącymi ze Światowego Centrum Danych Wskaźnika Plam Słońca i Długoterminowych Obserwacji Słońca (ang. World Data Center for the Sunspot Index and Long-term Solar Observations) zlokalizowanego w Królewskim Obserwatorium Belgijskim w Brukseli.
- Prowadzimy szczegółowy rejestr kilku maleńkich plam słonecznych, które wyznaczają początek każdego nowego cyklu - mówi Frédéric Clette, dyrektor Centrum i jeden z panelistów. - To bardzo drobne zwiastuny przyszłych, ogromnych słonecznych fajerwerków. Ale tylko w ten sposób możemy określić punkt krytyczny pomiędzy dwoma cyklami - śledząc ten ogólny trend przez wiele miesięcy.
Naukowcy spodziewają się, że aktywność Słońca będzie teraz stopniowo wzrastała, aż do następnego przewidywanego przez nich maksimum aktywności, które przypada na lipiec 2025 r. Doug Biesecker, współprzewodniczący panelu i fizyk słoneczny z Centrum Prognozowania Pogody Kosmicznej (SWPC) NOAA w Boulder w Kolorado, prognozuje przy tym, że nowy, 25 cykl będzie tak samo intensywny jak ostatni cykl słoneczny, który był pod tym względem cyklem "nieco poniżej średniej".
- To, że mamy do czynienia z cyklem słonecznym poniżej średniej, nie oznacza jeszcze, że nie ma ryzyka występowania w nim ekstremalnej pogody kosmicznej - wyjaśnia naukowiec. - Wpływ Słońca na nasze codzienne życie jest wyraźny i bez wątpienia istnieje. Ośrodek SWPC pracuje nad jego badaniem i prognozowaniem 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu i 365 dni w roku, ponieważ Słońce zawsze może nas czymś zaskoczyć.
Na zdjęciu: Wnętrze laboratorium Space Weather Prediction Center (SWPC) NOAA w stanie Kolorado.
Źródło: NOAA.

Na zdjęciu: Zorza polarna sfotografowana z pokładu ISS przelatującej ponad Oceanem Indyjskim 17 września 2011 roku. Zorze są również jednym z przejawów wzmożonej aktywności Słońca.
Źródło: NASA.
Czytaj więcej:
• Cały artykuł
• The sun has begun a new solar weather cycle. It should be pretty quiet, scientists say
• Najsilniejszy rozbłysk słoneczny od kilku lat. Czy nasza gwiazda się budzi?
• Koronalne wyrzuty masy i strumienie energetycznych cząstek słonecznych w pobliżu kwadraturowej konfiguracji sond STEREO
• Oszacowanie czasów przybywania koronalnych wyrzutów masy w okolice Ziemi

Źródło: NASA/NOAA
Opracowanie: Elżbieta Kuligowska
Na zdjęciu: Ten podzielony na dwie części obraz Słońca pokazuje różnicę między aktywnym Słońcem podczas maksimum słonecznego (po lewej, uchwycone w kwietniu 2014 r.), a cichym Słońcem podczas minimum słonecznego (po prawej, uchwycone w grudniu 2019 r.). W grudniu 2019 r. rozpoczął się nowy, 25 cykl słoneczny.
Źródło: NASA / SDO.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/ro ... l-sloneczn
Załączniki
Rozpoczął się nowy, 25 cykl słoneczny.jpg
Rozpoczął się nowy, 25 cykl słoneczny2.jpg
Rozpoczął się nowy, 25 cykl słoneczny3.jpg
Paweł Baran
Posty: 5971
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubiane: 2 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Kolejny postęp w komunikacji kwantowej za pomocą chińskiego satelity
2020-09-16.
Chiny zademonstrowały kolejny postęp w rozwoju bezpiecznej komunikacji przy użyciu techniki kwantowej dystrybucji klucza. Za pomocą działającego od 2016 roku satelity Micius udało się dokonać dystrybucji klucza kwantowego między stacjami naziemnymi oddalonymi od siebie o ponad 1100 km. Komunikacja została przeprowadzona 4 razy bardziej efektywnie niż podczas pierwszej próby opisywanej w 2017 r.
W społeczeństwie ściśle opartym na wymianie informacji, przekazywanie danych w bezpieczny sposób niesie za sobą bardzo dużą wartość. Obecnie, aby zaszyfrować przekazywaną informację korzysta się z tradycyjnych protokołów dystrybucji kluczy szyfrujących, opierających się na złożoności obliczeniowej funkcji matematycznych. Ten sposób sprawia, że nawet przy podsłuchiwaniu informacji, podsłuchujący nie ma praktycznej możliwości na jej odczytanie z powodu wysokiej złożoności obliczeniowej tego zadania. Komunikujące się strony nie wiedzą czy ktoś podsłuchał ich wiadomość, ale wiedzą, że minęłoby niepraktycznie dużo czasu, by taką wiadomość rozkodować przy zastosowaniu tradycyjnych technik komputerowych.
Narastające możliwości tradycyjnych komputerów, a przede wszystkim groźba powstania dostatecznie zaawansowanych komputerów kwantowych zagraża obecnym protokołom bezpiecznej komunikacji. Dlatego tak zachęcające jest wykorzystanie praw mechaniki kwantowej w komunikacji.
Satelita Micius wysłany przez Chiny w 2016 r. demonstruje od kilku lat technikę kwantowej dystrybucji klucza przy użyciu splątania kwantowego. Już w 2017 r. na łamach czasopisma Science naukowcy pochwalili się osiągniętym przesyłem splątanych fotonów do stacji Delingha i Lijian, oddalonych od siebie o 1200 km. Choć wtedy osiągnięcie to było przełomem, to efektywność transmisji była zbyt niska do praktycznego zastosowania.
Yin i koledzy udoskonalili komunikację, instalując bardziej zaawansowane teleskopy w stacjach naziemnych i optymalizując działanie sprzętu służącego do komunikacji na każdym etapie drogi wiązki fotonów. Dzięki temu udało się uzyskać 4 razy większą efektywność i dostatecznie niski współczynnik błędu, by strony komunikujące się mogły odczytać wysyłany przez satelitę klucz szyfrujący.
W przypadku dystrybucji klucza kwantowego ważne jest też zapewnienie odpowiedniego bezpieczeństwa stacji odbiorczych. Pewne założenia muszą być poczynione dla wewnętrznego działania stacji. Chiński zespół zastosował dwa zabezpieczenia mające minimalizować ryzyko złamania tych założeń: systematyczne podejście do wyłapywania nieperfekcyjności układu, które mogłyby spowodować wyciek informacji oraz na wiele różnych sposobów aktywnie kontrolowano właściwości fotonów, które przenosiły informacje.
Do poprawionego eksperymentu użyto dwóch stacji naziemnych w Nanshan i Delingha, które są oddalone od siebie o 1120 km. W obu miejscach zbudowano nowe teleskopy zbudowane tylko z myślą o eksperymentach dystrybucji splątanych par fotonów. Oba teleskopy mają średnicę 1,2 m.
Satelita Micius z ładunkiem o wadze 23,8 kg generującym splątane pary fotonów o długości fali 810 nm jest w stanie wysyłać prawie 6 mln par na sekundę. Satelita okrąża Ziemię na orbicie heliosynchronicznej i pojawia się na widoku obu stacji odbiorczych codziennie około 2:00 w nocy czasu pekińskiego. Stacje odbiorcze odfiltrowują światło, pozostawiając tylko to w zakresie eksperymentu. Systemy naziemne są w stanie śledzić satelitę z dokładnością do 0,4 urad. Synchronizacja czasowa jest uzyskiwana za pomocą lasera-latarni zainstalowanego na satelicie. Dokładność synchronizacji czasowej wynosi 0,77 ns (1 odchylenie standardowe).
W poprawionym eksperymencie uzyskano odbiór splątanych fotonów na poziomie 2,2 Hz. Współczynnik sygnału do szumu wyniósł 15:1. To dało wynik kwantowego współczynnika błędu na poziomie 4,5% (w porównaniu z 8,1% uzyskanym w poprzednim eksperymencie).
Kwantowa dystrybucja klucza przy użyciu satelity Micius to do tej pory najbardziej zaawansowany eksperyment tego typu na świecie. Do praktycznego zastosowania takiej komunikacji potrzeba będzie jeszcze jednak pokonać wiele problemów. Uzyskana przepustowość przesyłu klucza to na razie tylko 0,12 b/s. Poza tym eksperyment mógł być wykonywany tylko w nocy przy użyciu dość krótkiej fali światła, niekompatybilnej z obecnymi naziemnymi sieciami światłowodowymi.
Dodatkowo niedojrzała jest jeszcze technologia urządzeń przedłużających sygnał w bezpieczny sposób na Ziemi (repeatery). Przez to zademonstrowana komunikacja ma zastosowanie tylko w przypadku stacji naziemnych które są widoczne jednocześnie przez satelitę wysyłającego klucz.

Opracował: Rafał Grabiański
Na podstawie: Nature

Więcej informacji:
• Entanglement-based secure quantum cryptography over 1,120 kilometres
• artykuł popularnonaukowy w Nature opisujący ostatnie osiągnięcie


Na zdjęciu: Wizualizacja pracy satelity kwantowej komunikacji Micius. Źródło: CCTV.
Odcinek programu Astronarium o komunikacji kwantowej.

Komunikacja kwantowa - Astronarium odc. 83

https://www.youtube.com/watch?v=ne5B9mu ... e=emb_logo

https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/ko ... o-satelity
Załączniki
Kolejny postęp w komunikacji kwantowej za pomocą chińskiego satelity.jpg
Paweł Baran
Posty: 5971
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubiane: 2 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Znamy zwycięzcę I edycji „Cosmic Challenge”!
2020-09-16.
W dniu 15 września 2020 r., na Wydziale Matematyki, Fizyki i Informatyki UMCS w Lublinie, odbył się finał I edycji programu „Cosmic Challenge”. Wzięło w nim udział 18 uczniów ze szkół podstawowych z całej Polski. Młodzi uczestnicy konkursu mieli przedstawić rozwiązanie problemów związane z założeniem pierwszej osady ludzkiej np. na Marsie lub na Księżycu.
Finalistą pierwszej edycji został uczeń szkoły podstawowej z Konina – Mikołaj Błaszczyk, który w nagrodę wraz z rodzicem poleci do obserwatorium astronomicznego Gran Telescopio CANARIAS na wyspie La Palma (archipelag Wysp Kanaryjskich). Zwycięzca będzie miał możliwość wybrania fragmentu nieba, na który zostanie skierowany teleskop. Nagrodę wręczył Marcin Giza, prezes Fundacji SpaceShip.
Drugie miejsce zajęła Anna Konieczna, a miejsce trzecie Filip Warda. Nagrodą za 2 i 3 miejsce jest wyjazd do Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk.
W skład Jury weszły następujące osoby:
• Anna Bukowska (UMCS/ Uniwersytet Dziecięcy UMCS);
• Marzena Strok – Sadło (Klaster Lubelska Medycyna/ Miasto Lublin);
• Izabela Leszczyńska (Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademi Nauk);
• Michał Pilecki (Polska Agencja Kosmiczna);
• Robert Lubański (MARS Society Polska).
Organizatorzy składają gratulacje zwycięzcom konkursu. I obiecują, że wszyscy Finaliści w niedługim czasie otrzymają małą przesyłkę z Polskiej Agencji Kosmicznej.
Rozmowy z finalistami konkursu można przeczytać na stronie Radia Lublin.
Projekt realizowany był przez Fundację SpaceShip w partnerstwie z Polską Agencją Kosmiczną, Centrum Badań Kosmicznych PAN, MARS Society Polska, UMCS i Klastrem Lubelska Medycyna.
Kolejne przedsięwzięcie, do którego zaprasza Fundacja SpaceShip, to pierwszy w Polsce Finał World Robot Olympiad, który odbędzie się w listopadzie Lublinie. Obecnie trwa rejestracja drużyn do turnieju poprzez stronę wropolska.pl/.
Oprac. Paweł Z. Grochowalski
Źródło: Fundacja SpaceShip, Radio Lublin
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/zn ... -challenge
Załączniki
Znamy zwycięzcę I edycji Cosmic Challenge.jpg
Znamy zwycięzcę I edycji Cosmic Challenge2.jpg
Paweł Baran
Posty: 5971
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubiane: 2 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Zderzenia galaktyk w rzeczywistych i symulowanych wszechświatach
2020-09-16.
Po raz pierwszy udało się znaleźć zlewające się pary galaktyk przy użyciu identycznej metody zarówno w symulacjach, jak i obserwacjach prawdziwego Wszechświata, wykorzystując do tego sztuczną inteligencję. Współautorem pionierskiej pracy jest badacz z NCBJ.
W badaniach prowadzonych przez Lingyu Wang (Holenderski Instytut Badań Kosmicznych, SRON), Vicente Rodriguez-Gomez (Instytut Radioastronomii i Astrofizyki, IRyA) oraz Williama J. Pearsona (Narodowe Centrum Badań Jądrowych, NCBJ) zastosowano pionierską metodę identyfikacji zderzających się galaktyk zarówno w symulacjach, jak i w obserwacjach rzeczywistego Wszechświata. O badaniach poinformowało NCBJ w przesłanym PAP komunikacie.
Od początku powstania Wszechświata galaktyki zderzają się ze sobą, często łącząc się w jedną większą galaktykę. Wiadomo, że większość znanych nam galaktyk uczestniczyła w co najmniej kilku takich zderzeniach w ciągu swojego życia. Proces zderzania się galaktyk trwa zwykle setki milionów lat. To ważny aspekt historii naszego Wszechświata, który możemy zobaczyć też na własne oczy np. dzięki zdjęciom z teleskopu Hubble'a.
Identyfikacja zderzających się galaktyk nie jest jednak prosta. Proces ten możemy badać albo symulując całe wydarzenie i analizując jego przebieg, albo obserwując je w realnym świecie. W przypadku symulacji jest to proste: wystarczy śledzić losy konkretnej galaktyki i sprawdzać, czy i kiedy łączy się z inną galaktyką. W prawdziwym Wszechświecie sprawa jest trudniejsza. Ponieważ zderzenia galaktyk są rzadkie i trwają miliardy lat, w praktyce widzimy tylko jeden "moment" z całego długiego procesu zderzenia. Astronomowie muszą dokładnie zbadać obrazy galaktyk, aby ocenić, czy znajdujące się na nich obiekty wyglądają tak, jakby się zderzały lub niedawno połączyły.
Symulacje można porównać z prowadzeniem kontrolowanych eksperymentów laboratoryjnych. Dlatego są potężnym i użytecznym narzędziem do zrozumienia procesów zachodzących w galaktykach. Dużo więcej wiemy na temat zderzeń symulowanych niż zderzeń zachodzących w prawdziwym Wszechświecie, ponieważ w przypadku symulacji możemy prześledzić cały długotrwały proces zlewania się konkretnej pary galaktyk. W prawdziwym świecie widzimy tylko jeden etap całego zderzenia.
"Wykorzystując obrazy z symulacji, jesteśmy w stanie wskazać przypadki zderzeń, a następnie wytrenować sztuczną inteligencję (AI), aby była w stanie zidentyfikować galaktyki w trakcie takich zderzeń – wyjaśnia dr William J. Pearson z Zakładu Astrofizyki NCBJ, współautor badań. - Aby sztuczna inteligencja mogła spełnić swoje zadanie, obrazy symulowanych galaktyk przetworzyliśmy tak, żeby wyglądały, jakby były obserwowane przez teleskop. Naszą AI przetestowaliśmy na innych obrazach z symulacji, a potem zastosowaliśmy ją do analizy obrazów prawdziwego Wszechświata w celu wyszukiwania przypadków łączenia się galaktyk."
W badaniach sprawdzono, jak szanse na prawidłową identyfikację zderzającej się pary galaktyk zależą m.in. od masy galaktyk. Porównywano wyniki oparte na symulacjach i rzeczywistych danych. W przypadku mniejszych galaktyk AI poradziła sobie równie dobrze w przypadku obrazów symulowanych i rzeczywistych. W przypadku większych galaktyk pojawiły się rozbieżności, co pokazuje, że symulacje zderzeń masywnych galaktyk nie są wystarczająco realistyczne i wymagają dopracowania.
Artykuł zatytułowany został przyjęty do publikacji w czasopiśmie Astronomy & Astrophysics. Można go znaleźć pod adresem: https://www.aanda.org/component/article ... /202038084.
PAP - Nauka w Polsce
lt/ agt/
Fot. Fotolia
https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci ... atach.html
Załączniki
Zderzenia galaktyk w rzeczywistych i symulowanych wszechświatach.jpg
Paweł Baran
Posty: 5971
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubiane: 2 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

ESA oficjalnie ogłosiła swoją pierwszą kosmiczną misję ratowania Ziemi [FILM]
2020-09-16
Europejska Agencja Kosmiczna rozpoczęła przygotowania do realizacji misji, w ramach której naukowcy przetestują technologie stworzone na potrzeby uratowania ludzkości przed kosmiczną zagładą.
Misja o nazwie HERA pochłonie 153 miliony dolarów, ale to niewielkie koszta, jeśli w grę wchodzi opracowanie skutecznej metody na neutralizację kosmicznych skał, które znajdą się na kolizyjnej orbicie z Ziemią. Start historycznej misji ma mieć miejsce w 2024 roku, a sonda ma dotrzeć do pary planetoid w 2026 roku. Chodzi tutaj o podwójną planetoidę Didymos i Dimorphos.
Główna planetoida ma 780 metrów średnicy, a także posiada satelitę o średnicy 160 metrów. Didymos w październiku 2022 roku znajdzie się ok. 11 milionów kilometrów od Ziemi. Zadaniem amerykańskiego urządzenia o nazwie DART będzie uderzenie w planetoidę i zmiana jej trajektorii lotu, by nie uderzyła ona w naszą planetę.
Tymczasem misją europejskiej sondy HERA będzie zbliżenie się do planetoid i dokładne ich zbadanie. Z pokładu HERA zostanie wypuszczone w przestrzeń kosmiczną też kilka mikrosatelitów typu CubeSat, które zmapują obiekty i zarejestrują przebieg całego wydarzenia. ESA chce też przetestować autonomiczną nawigację mikrourządzeń. Ta technologia może być później wykorzystana w misjach kosmicznego górnictwa na planetoidach.
Według planu, sonda DART o wadze 300 kilogramów uderzy w mniejszą planetoidę z prędkością 6 km/s (22 tysiące km/h). Będzie to pierwsza w historii ludzkości misja testująca tzw. technologię uderzenia kinetycznego w kosmiczną skałę. Didymos należy do grupy Amora, czyli obiektów potencjalnie zagrażających naszej planecie, dlatego jest dla astronomów tak świetnym obiektem do badań nad tworzeniem systemu ochrony Ziemi. Uderzenie ma zmienić orbitę planetoidy o kilka milimetrów. Wydaje się to mało, ale w zupełności wystarczy, by na dystansie milionów kilometrów jej lotu, trajektoria zmieniła się tak bardzo, że obiekt ominie Ziemię.
The Planetary Science Journal informuje, że w trakcie uderzenia sondy w powierzchnię planetoidy, w przestrzeń kosmiczną zostanie wyrzucony materiał skalny, którego strumień skieruje się w stronę naszej planety. Meteoroidy wpadające w atmosferę mogą stworzyć zapierający dech w piersi spektakl spadających gwiazd. Miejmy tylko nadzieję, żeby na Ziemię nie spadły duże skały, bo jeśli to nastąpi nad metropoliami, to mogą doprowadzić do kataklizmu.
Misja DART i HERA niewątpliwie będą jednymi z najbardziej karkołomnych misji w historii ludzkości. Co ciekawe, w projekt włączy się również SpaceX. Firma Elona Muska będzie odpowiadała za wystrzelenie pojazdu DART w kosmos za pomocą rakiety Falcon-9. Start ma nastąpić w czerwcu 2021 roku z Bazy Sił Powietrznych Vandenberg w Kalifornii. Trzymajmy kciuki, aby misje HERA/AIDA i DART powiodły się, a naukowcom udało się osiągnąć zakładane cele. Od tego bowiem będzie zależała spokojna przyszłość naszej egzystencji na Błękitnej Planecie.
Źródło: GeekWeek.pl/ESA/NASA / Fot. ESA
Hera: Our planetary defence mission
https://www.youtube.com/watch?time_cont ... e=emb_logo

https://www.geekweek.pl/news/2020-09-16 ... iemi-film/
Załączniki
ESA oficjalnie ogłosiła swoją pierwszą kosmiczną misję ratowania Ziemi [FILM].jpg
Paweł Baran
Posty: 5971
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubiane: 2 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Japonia będzie monitorować przypadki UFO

2020-09-17.

Japonia zaczyna traktować problem UFO poważnie. Minister obrony kraju, Taro Kono, ujawnił, że siły wojskowe zamierzają rejestrować wszystkie podejrzane kontakty z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi.

Taro Kono poprosił personel odpowiedzialny za ochronę japońskiej przestrzeni powietrznej o dokumentowanie wszelkich takich zjawisk i możliwe rejestrowanie ich w kamerze. Wszystko po to, by przeprowadzić "niezbędną analizę" obserwacji UFO - także tych dokonywanych przez społeczeństwo.

Decyzja jest potwierdzeniem oficjalnego programu raportowania UFO przez japońskie władze. Kono spotkał się z amerykańskim sekretarzem obrony - Markiem Esperem - w celu omówienia problemu UFO. Jest to konsekwencją odnotowanych w ostatnich latach spotkań amerykańskich żołnierzy z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi - zarówno wśród pilotów, jak i marynarzy.

- Tak naprawdę nie wierzę w UFO, ale Ministerstwo Obrony zaznaczyło, że istnieje taki problem, więc chciałem poznać, co amerykańska strona ma do powiedzenia na ten temat. Z mojej wiedzy, japońscy piloci nie spotkali się z takimi obiektami, ale jeżeli do tego dojdzie, chcielibyśmy, żeby było to udokumentowane - powiedział Taro Kono.


Stany Zjednoczone stały się ostatnio główną siłą w kwestii postępowania z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi. W 2020 r. New York Times ujawnił, że Pentagon prowadzi tajny program mający na celu rejestrowanie tego typu zdarzeń.

Pikanterii zainteresowaniu tematyką UFO przez Japończyków dodaje fakt, żona jednego z wysoko postawionych urzędników wyznała, że została kiedyś uprowadzona przez kosmitów.

"Kiedy moje ciało spało, moja dusza podążała w stronę trójkątnego UFO i udała się na Wenus. To było piękne i naprawdę zielone miejsce" - twierdzi Miyuki Hatoyama, żona byłego premiera Yukio Hatoyamy, w opublikowanej w 2009 r. książce "Very Strange Things I've Encountered".

Żródło: INTERIA

Japonia jest kolejnym krajem, który zamierza rejestrować obserwacje UFO /123RF/PICSEL


https://nt.interia.pl/raporty/raport-ni ... Id,4734926
Załączniki
Japonia będzie monitorować przypadki UFO.jpg
Japonia będzie monitorować przypadki UFO2.jpg
Paweł Baran
Posty: 5971
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubiane: 2 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Życie pozaziemskie na Wenus? NASA rozważa wysłanie sondy
2020-09-17. Magdalena Partyła
Agencja kosmiczna NASA rozważa wysłanie do kwietnia przyszłego roku czterech sond na planety Układu Słonecznego, w tym dwóch na Wenus. Te ostatnie misje są brane pod uwagę po sensacyjnym odkryciu w atmosferze tej planety fosfiny (fosforowodoru) - gazu produkowanego na Ziemi przez bakterie beztlenowe.
Odkrycie to nie przesądza jeszcze, ale stanowi jeden z kluczowych dowodów mogących świadczyć o życiu pozaziemskim.
Celem misji miałoby być zdobycie dodatkowych dowodów przemawiąjących za tą teza lub ją obalających.

Program jednej z misji, nazwanej DAVINCI+, przewiduje oddzielenie się od sondy próbnika, który wszedłby w atmosferę planety.

Davinci jest logiczną kontynuacją, jeśli chce się dowiedzieć co właściwie dzieje się w atmosferze Wenus - powiedział astrobiolog David Grinspoon pracujący nad projektem.

Trzy inne rozważane projekty to: IVO - misja na Io aktywnego wulkanicznie satelitę Jowisza, Trident - lot do rejonu Trytona, satelity Neptuna oraz VERITAS - druga misja na Wenus, której celem byłoby badanie historii geologicznej planety.

NASA zapowiada, że szanse na realizację ma jedna, lub dwie misje.
Dotychczasowe poszukiwania życia w Układzie Słonecznym pomijały Wenus, koncentrując się na Marsie. Jednym z powodów były skrajnie niekorzystne warunki dla życia na powierzchni Wenus - ciśnienie prawie 100 razy wyższe niż na Ziemi, temperatura 465 st. Celsjusza i zwarta pokrywa chmur przepuszczających bardzo niewiele światła słonecznego.

Na wysokości ok. 50 km od powierzchni panują jednak w atmosferze Wenus o wiele łagodniejsze warunki - temperatura ok. 20-30 st. Celsjusza i ciśnienie zbliżone do ziemskiego.

Administrator NASA Jim Brindestine oświadczył, że w świetle ostatnich odkryć "nadszedł czas, aby zacząć traktować Wenus priorytetowo". Dodał, że wybór celów kolejnych misji będzie trudny, ale "jest pewien, że zostanie dokonany bez uprzedzeń".

W atmosferze Wenus odkryto fosfinę (fosforowodór) - gaz produkowany na Ziemi przez bakterie beztlenowe /ESO/M. Kornmesser/L. Calçada & NASA/JPL/Caltech HANDOUT /PAP/EPA

Widma fosforowodoru w atmosferze Wenus /Joanna Pętkowska /Materiały prasowe

Wenus /ESO/M. Kornmesser/L. Calçada & NASA/JPL/Caltech HANDOUT /PAP/EPA

Źródło: PAP
https://www.rmf24.pl/nauka/news-zycie-p ... Id,4736886
Załączniki
Życie pozaziemskie na Wenus NASA rozważa wysłanie sondy.jpg
Życie pozaziemskie na Wenus NASA rozważa wysłanie sondy2.jpg
Życie pozaziemskie na Wenus NASA rozważa wysłanie sondy3.jpg
Paweł Baran
Posty: 5971
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubiane: 2 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Musk uważa, że pierwsi na Marsie pojawią się twardziele, którzy nie wrócą na Ziemię
2020-09-17.
Agencje kosmiczne i prywatne firmy od lat opracowują technologie kosmiczne, dzięki którym ludzkość będzie mogła odwiedzić pierwszą w swojej historii obcą planetę, a nawet tam zamieszkać. Elon Musk powiedział, co myśli.
Szef SpaceX ma wielkie plany dotyczące Czerwonej Planety. Jego firma ma wysłać tam swój statek kosmiczny za 3 lata, a za 5 lat mają pojawić się tam pierwsi ludzie. Musk ostatnio wziął udział w sondzie internetowej zorganizowanej na serwisie Twitter, w której padło pytanie, kto będzie pierwszy na Marsie, ludzie czy sztuczna inteligencja.
Jeden z użytkowników zapytał miliardera, na ile procent ocenia, że pierwsza będzie sztuczna inteligencja. Musk dał na to tylko 30 procent szans. Jego opinia w tej kontrowersyjnej kwestii nie powinna nikogo dziwić. Takie rozważania są trochę bezsensowne. Musiała je postawić osoba, która nie ma za dużego pojęcia o aktualnej technologii, historii eksploracji kosmosu i planach na przyszłość. Nie jest też pewne, o jaką formę AI chodzi.
W tej chwili Mars jest pierwszą planetą, jaką znamy, zamieszkałą wyłącznie przez zaawansowane roboty, które pochodzą z Ziemi. Żaden z nich nie dysponuje technologiami sztucznej inteligencji i nie może poszczycić się pełną autonomicznością w wykonywaniu zadań. To niedługo ma się zmienić. NASA wysłała już nowego robota, który bez pomocy ludzi będzie eksplorował Czerwoną Planetę. Pozwoli to znacznie szybciej przystosować ten glob pod nasze potrzeby. Jednak praca maszyn będzie na bieżąco kontrolowana przez ludzi i nic bez naszej zgody same nie uczynią.
Już łazik Perseverance będzie posiadał kilka autonomicznych funkcji, ale prawdziwe roboty wyposażone w takie technologie to odległa przyszłość, a jeśli mamy na myśli roboty humanoidalne rodem z filmów sci-fi, to kwestia kilku dekad. Takie urządzenia na pewno będą wspierać pracę astronautów w misji na Księżyc, Marsa i inne obiekty, ale nie możemy tutaj mówić o prawdziwej inteligencji i funkcjonowaniu bez nadzoru. Tak więc możemy zapomnieć o wizji przejęcia kontroli nad Marsem przez inteligentne roboty oraz wypowiedzenia przez nich wojny ludzkości i naszej planecie.

„Istnieje duża szansa, że umrzesz. Będzie naprawdę ciężko, ale jednocześnie będzie wspaniale, jeśli się uda” - powiedział Musk. Szef SpaceX uważa, że pierwsi kolonizatorzy będą prawdziwymi twardzielami, którzy dostaną na Marsa bilet w jedną stronę. Nie sądzi jednak, że to będzie stanowiło problem dla ludzkości. Miliarder jest pewien, że znajdą się ludzie, którzy będą chcieli polecieć na Czerwoną Planetę zbudować tam pierwsze kolonie i w krótkim czasie dokończyć żywota na tym niegościnnym globie. Nie inaczej powstały Stany Zjednoczone, gdy pionierzy eksplorowali dzikie ziemie Ameryki i ginęli tam jeden po drugim jak muchy.
Elon Musk powiedział jakiś czas temu, że rozważa plan zamieszkania na Marsie. W tej chwili daje jakieś 70 procent szans na jego realizację. Miliarder zdaje sobie sprawę z faktu, że pomimo dużych postępów, jakie dokonuje jego firma w rozwoju przemysłu kosmicznego i technologii kosmicznych, wciąż pozostaje jeszcze daleka droga do pierwszej załogowej misji na Czerwoną Planetę i stworzenia tam odpowiedniej infrastruktury do potrzymania życia, aby mógł zaryzykować i się tam bezpiecznie wybrać, a nawet zamieszkać.
Jeśli uda mu się zrealizować swoje plany, to i tak będzie często odwiedzał Ziemię, aby prowadzić tu interesy, ale na starość może znaleźć spokojne i bezpieczne miejsce w podziemnych bazach na Czerwonej Planecie. Musk stwierdził również, że na Marsie nie pojawią się miliarderzy i jako pierwsi tam nie zamieszkają. Będą to śmiałkowie, którzy nie zapłacą ani grosza za tę wyprawę, gdyż koszta w pełni pokryje NASA, rząd Stanów Zjednoczonych oraz najróżniejsze organizacje.
Źródło: GeekWeek.pl/Elon Musk/Twitter / Fot. SpaceX/Imagine Entertainment
SpaceX to Mars: Awe-Inspiring Video Shows Vision for Red Planet Exploration

https://www.youtube.com/watch?time_cont ... e=emb_logo

https://www.geekweek.pl/news/2020-09-17 ... na-ziemie/
Załączniki
Musk uważa, że pierwsi na Marsie pojawią się twardziele, którzy nie wrócą na Ziemię.jpg
Paweł Baran
Posty: 5971
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubiane: 2 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Bliskie przeloty 2020 RD4 i 2020 RE5
2020-09-17. Krzysztof Kanawka
W dniach 9 i 14 września w pobliżu Ziemi znalazły się dwa małe meteoroidy o oznaczeniach 2020 RD4 i 2020 RE5.
Meteoroid o oznaczeniu 2020 RE5 zbliżył się do Ziemi 9 września, z maksymalnym zbliżeniem około godziny 18:50 CEST. W tym momencie 2020 RE5 znalazł się w odległości około 246 tysięcy kilometrów od Ziemi. Odpowiada to około 0,64 średniego dystansu do Księżyca. 2020 RE5 ma szacowaną średnicę około 6 metrów.
Następnie, 14 września meteoroid o oznaczeniu 2020 RD4 zbliżył się do Ziemi z maksymalnym zbliżeniem około godziny 18:50 CEST. W tym momencie 2020 RD4 znalazł się w odległości około 108 tysięcy kilometrów od Ziemi. Odpowiada to około 0,28 średniego dystansu do Księżyca. 2020 RD4 ma szacowaną średnicę około 4 metrów.
Jest to 62 i 63 (wykryty) bliski przelot planetoidy lub meteoroidu w 2020 roku. Z roku na rok ilość odkryć rośnie: w 2019 roku odkryć było 80, w 2018 roku odkryć było ich 73, w 2017 roku – 53, w 2016 roku – 45, w 2015 roku – 24, zaś w 2014 roku – 31. W ostatnich latach coraz częściej następuje wykrywanie bardzo małych obiektów, rzędu zaledwie kilku metrów średnicy – co jeszcze pięć lat temu było bardzo rzadkie. Ilość odkryć jest ma także związek z rosnącą ilością programów poszukiwawczych, które niezależnie od siebie każdej pogodnej nocy “przeczesują” niebo. Pracy jest dużo, gdyż prawdopodobnie planetoid o średnicy mniejszej od 20 metrów może krążyć w pobliżu Ziemi nawet kilkanaście milionów.
(HT, Tw, ML)
https://kosmonauta.net/2020/09/bliskie- ... -2020-re5/
Załączniki
Bliskie przeloty 2020 RD4 i 2020 RE5.jpg
ODPOWIEDZ