Wiadomości astronomiczne z internetu

Ciekawostki i postępy w dziedzinie astronomii
Paweł Baran
Posty: 8479
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 12 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Podgląd anomalii klimatycznych w miastach - polska firma aktywna w europejskim projekcie
2021-06-17.
Polski producent systemów i podzespołów satelitarnych oraz zaawansowanej elektroniki, firma Creotech Instruments S.A. zakomunikowała swoje zaangażowanie w uruchamiany obecnie międzynarodowy projekt HARMONIA, poświęcony reagowaniu na skutki zmian klimatycznych na obszarach zurbanizowanych. Rezultatem współpracy ma być narzędzie stworzone na bazie danych satelitarnych, które będzie mogło pomóc władzom lokalnym w ochronie miast i ich mieszkańców przed szkodliwym wpływem tych zmian.
Przedsięwzięcie prowadzone przez międzynarodowe konsorcjum z udziałem spółki Creotech Instruments polega na opracowaniu zintegrowanego narzędzia wspierającego systemy zarządzania kryzysowego i działania nastawione na redukowanie ryzyka związanego z problematycznymi zmianami klimatu. W obszarze zainteresowania konsorcjum jest wpływ zachodzących zmian klimatycznych na społeczności miejskie. Podporę informacyjną całego proponowanego rozwiązania mają stanowić satelitarne dane obrazowe i klimatyczne.
W obszarze problemowym ujęte są następujące skutki zmian klimatycznych: obniżona jakość powietrza, powodzie, zwiększona emisja gazów cieplarnianych, występowanie wysp ciepła, utrata zieleni miejskiej. "W największych europejskich metropoliach dostrzega się już konieczność przygotowania i wdrożenia polityki przeciwdziałania tym skutkom" - podkreśla się w okolicznościowym komentarzu firmy Creotech. "Pozyskanie odpowiednich narzędzi do przewidywania nadchodzących zmian pozwoli na umiejętne i skuteczne zarządzanie rozwojem urbanizacji" - czytamy dalej.
Celem realizacji projektu HARMONIA jest "stworzenie modułowej, skalowalnej i wielowarstwowej bazy wiedzy z obserwacji obszarów miejskich". Baza ta stanowić ma pomoc dla organów rządowych oraz lokalnych odpowiedzialnych za przygotowanie strategii rozwoju miast. Zebrane i opracowane dane mają być także oferowane obywatelom oraz inwestorom jako pomoc w rozwoju gospodarczym oraz infrastrukturalnym na terenie miast. Gotowa platforma ma integrować dane dotyczące obszarów miejskich i klimatycznych agregowane przez systemy należące do GEOSS (ang. Global Earth Observation System of Systems) z innymi lokalnymi, regionalnymi i globalnymi zbiorami danych.
W nowoczesnym podejściu do urbanizacji konieczne jest uwzględnienie danych z obserwacji Ziemi. Współcześnie są one jednym z kluczowych elementów decyzji podejmowanych przez władze samorządowe. W ramach HARMONII wspólnie z innymi podmiotami opracujemy takie narzędzia, które będą skutecznie wspierać tworzenie planów rozwoju dla środowisk miejskich.
Jacek Kosiec, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.
Zadaniem Creotech Instruments będzie m.in. odpowiednie przygotowanie istniejącej już platformy danych satelitarnych CREODIAS oraz jej integracja z nowo tworzoną aplikacją. Platforma oprócz tych aktualnych, zawiera także dane archiwalne, kompletowane od lat 70. XX wieku. Wskazuje się, że będą nadal bardzo przydatne w badaniu i przewidywaniu przyszłych zmian klimatu. Jednocześnie, polska spółka ma koordynować także zadania bezzałogowych statków powietrznych – dronów.
Bieżące zaangażowanie Creotech w ramach projektu wiąże się z uczestnictwem specjalistów firmy (Krzysztof Mysłakowski oraz Bernard Stępień, managerowie ds. rozwoju biznesu w Departamencie Danych Satelitarnych) w pracach zespołu eksperckiego działającego przy projekcie. "CREODIAS to platforma, którą stworzyliśmy wspólnie z partnerami na zlecenie Europejskiej Agencji Kosmicznej w celu ułatwienia i rozpowszechnienia dostępu do danych satelitarnych zbieranych w ramach europejskiego programu Copernicus" - wskazał Mysłakowski, opisując szerzej tło zaangażowania firmy. "Rozwiązanie to umożliwia przetwarzanie dużych pakietów danych w sposób wysoko efektywny bez konieczności posiadania zaawansowanej i specjalistycznej infrastruktury informatycznej" - dodał.
Od trzech lat zbudowana przez nas platforma jest dostępna dla użytkowników komercyjnych. Teraz zostanie wykorzystana do budowy systemu umożliwiającego zarządzanie ryzykami związanymi z zachodzącymi zmianami klimatu. Ułatwimy w ten sposób władzom lokalnym wdrażanie odpowiednich działań, czy wręcz programów na rzecz rozwoju ich miast uwzględniających prognozowane zjawiska oraz pozwalające na odpowiednią ochronę zdrowia mieszkańców tych społeczności.
Krzysztof Mysłakowski, manager ds. rozwoju biznesu w Departamencie Danych Satelitarnych
"Współcześnie dostęp do danych satelitarnych umożliwia skuteczne zarządzanie w segmentach m.in. inteligentnego rolnictwa czy monitoringu i wywiadu gospodarczego" - zwrócił uwagę prezes Creotech, Jacek Kosiec. "W obszarach miejskich tego typu narzędzie może z powodzeniem wspierać procesy decyzyjne związane z sieciami wodociągowymi, monitorowaniem skutków pożarów czy osunięć ziemi w regionach wydobywczych" - zaznaczył.
Jako firma widzimy w usługach obserwacji Ziemi ogromny potencjał komercyjny, dlatego też możliwość oferowania takich danych przez stworzoną przez nas platformę CREODIAS bardzo dobrze wpisuje się w przyjętą przez nas strategię rozwoju. Jest to taki rodzaj działalności Creotech Instruments, który będziemy stopniowo rozwijać i rozszerzać.
Jacek Kosiec, Prezes Zarządu Creotech Instruments S.A.
Umowa realizacji projektu HARMONIA została podpisana pod koniec maja br., zaś rozpoczęcie prac zaplanowano na drugą połowę 2021 roku. W konsorcjum znajdują się firmy oraz instytucje naukowe z różnych krajów, m.in. Grecji, Wielkiej Brytanii, Włoch, Szwecji, Belgii, Rumunii, czy Szwajcarii. Liderem konsorcjum jest Politechnika Mediolańska.
Termin zakończenia realizacji projektu został wyznaczony na rok 2025.
Źródło: Creotech Instruments
Źródło:SPACE24.

Fot. ESA [esa.int]

https://www.space24.pl/podglad-anomalii ... -projekcie
Załączniki
Podgląd anomalii klimatycznych w miastach - polska firma aktywna w europejskim projekcie.jpg
Paweł Baran
Posty: 8479
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 12 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Nasze oko na wszechświat przestało działać. Teleskop Hubble'a zawiesił się, restart nie pomógł
2021-06-17. Radek Kosarzycki
Kosmiczny Teleskop Hubble’a to jak dotąd nasze najlepsze oko na wszechświat. Niestety ma ono już swoje lata, jakby nie patrzeć został on wyniesiony na orbitę okołoziemską 31 lat temu i coraz częściej nie domaga. Właśnie pojawiła się kolejna usterka.
Przedstawiciele NASA poinformowali w środę o tym, że w komputerze pokładowym teleskopu wystąpił problem z pamięcią, przez co instrumenty teleskopu przeszły w tryb awaryjny. Nie ma co się dziwić, jakby nie patrzeć komputer pokładowy Hubble’a budowany był w latach osiemdziesiątych XX wieku i to, że wciąż działa jest naprawdę dowodem na jego wyjątkowo wysoką jakość.
Teleskop Hubble'a się zawiesił
Gdy w niedzielę wystąpił problem z pamięcią, komputer wstrzymał pracę instrumentów obserwacyjnych. Zespół inżynierów obsługujący teleskop postanowił zresetować komputer pokładowy teleskopu, jednak usterka pojawiła się ponownie. W środę podjęta została próba przełączenia komputera na moduł zapasowy. Przez kolejne 24 godziny komputer będzie pracował na nim sprawdzając, czy i tutaj usterka się nie pojawi. Jeżeli wszystko będzie w porządku dzisiaj zostaną włączone instrumenty naukowe i teleskop wznowi obserwacje.
Miejmy nadzieję, że tak jak wszystkie poprzednie, tak i ta usterka wkrótce zostanie rozwiązana. Choć w listopadzie obserwacje rozpocznie już nieformalny następca Hubble’a Kosmiczny Teleskop Jamesa Webba, to jednak wszyscy mają nadzieję, że nawet wtedy Hubble będzie obserwował bliską i odległą przestrzeń kosmiczną jeszcze przez długie lata.
https://spidersweb.pl/2021/06/teleskop- ... l-sie.html
Załączniki
Nasze oko na wszechświat przestało działać. Teleskop Hubble'a zawiesił się, restart nie pomógł.jpg
Nasze oko na wszechświat przestało działać. Teleskop Hubble'a zawiesił się, restart nie pomógł2.jpg
Paweł Baran
Posty: 8479
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 12 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Chiny wysłały pierwszą załogę do stacji kosmicznej Tiangong
2021-06-17.
Chiny wysłały trzyosobową załogę w statku Shenzhou 12 do Chińskiej Stacji Kosmicznej (Tiangong). Kapsuła zadokowała do portu w głównym module Tianhe i astronauci weszli już na pokład stacji. To pierwsza ekipa, która odwiedza budowany przez Chiny kompleks na niskiej orbicie.
Start został przeprowadzony 17 czerwca o 9:22 rano czasu lokalnego z kosmodromu Jiuquan na Pustyni Gobi. Załogowy statek Shenzhou 12 wysłała na orbitę rakieta Długi Marsz 2F.
Shenzhou 12 to pierwsza załogowa misja Chin od 5 lat, Na pokładzie statku znalazło się trzech astronautów: Nie Haisheng (dowódca misji), Liu Boming oraz Tang Hongbo. Haisheng to weteran misji kosmicznych, ze spędzonymi wcześniej 19 dniami w przestrzeni kosmicznej w dwóch misjach Shenzhou 6 i Shenzhou 9. Dla Bominga jest to drugi lot, pierwszy raz na orbitę trafił w misji Shenzhou 8. Hongbo debiutuje w roli astronauty w tej misji.
Lot rakiety Długi Marsz 2F przebiegł pomyślnie i statek Shenzhou 12 z astronautami został wypuszczony na prawidłowej wstępnej orbicie. Potem nastąpiła faza synchronizacji i zbliżania się do Chińskiej Stacji Kosmicznej, złożonej obecnie jedynie z modułu Tianhe - bazowego modułu stacji wysłanego w kwietniu 2021 r.
Statek zadokował do przedniego portu w module Tianhe o 15:54 czasu chińskiego, czyli około 6,5 godziny po starcie. Po sprawdzeniu szczelności połączenia i wyrównaniu ciśnień, załoga otworzyła właz i weszła na pokład modułu.
Astronauci spędzą na stacji około 3 miesiące. Są na niej pierwszą załogą więc do ich głównych zadań należeć będzie przygotowanie systemów w module jak np. sprawdzenie działania zewnętrznego ramienia robotycznego Lappa, testy systemów podtrzymywania życia i weryfikacja innych systemów stacji.

Chińska Stacja Kosmiczna
Początki projektu chińskiej załogowej stacji orbitalnej sięgają 1992 r. Chiny nie mogły przystąpić do projektu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej z uwagi na polityczne uwarunkowania ze Stanami Zjednoczonymi, dlatego w końcu zdecydowano osiągnąć stałą obecność na orbicie poprzez budowę własnego kompleksu.
Chiny stopniowo rozwijały swój program załogowy. W 2003 r. wysłały w statku Shenzhou pierwszego astronautę. Potem nastąpiła budowa niewielkich (8-tonowych) eksperymentalnych stacji – Tiangong 1 i następnie Tiangong 2. Tiangong 2 był już ostatecznym poligonem przed rozpoczęciem budowy stałej stacji.
Pierwszy moduł Chińskiej Stacji Kosmicznej Tianhe już umieszczony na orbicie ma 22 t masy, 16,6 m długości i 4,2 m średnicy. Posiada 5 portów dokowania, do których dokować będą statki towarowe i załogowe oraz przyłączane będą kolejne moduły. Sam Tianhe będzie stanowił bazę stacji. Został wyposażony w systemy podtrzymywania życia i kwatery dla przybywających do niej w przyszłości astronautów. Z modułu Tianhe na zewnątrz będą wychodzić astronauci, by wykonywać spacery kosmiczne. Pomagać im w tym będzie ramię robotyczne Lappa. Panele słoneczne będą dostarczać 27 kW energii elektrycznej.
W 2022 r. do Tianhe dołączą dwa dodatkowe moduły badawcze: Wentian i Mengtian. Chińska Stacja Kosmiczna ma działać przez co najmniej 10 lat i ma stanowić platformę do prowadzenia badań w warunkach nieważkości w dziedzinach takich jak biologia, medycyna, astrofizyka czy mechanika.
Więcej na naszej specjalnej stronie



Podczas misji załogi Shenzhou 12 wykonane zostaną dwa spacery kosmiczne na zewnątrz modułu Tianhe, w których przetestowane też zostaną nowe chińskie skafandry spacerowe.
To trzecia chińska misja poświęcona budowie Chińskiej Stacji Kosmicznej. W kwietniu na orbitę poleciał jej pierwszy moduł Tianhe, do którego dziś zadokowali astronauci, w końcówce maja do Tianhe poleciał bezzałogowy statek towarowy Tianzhou 2 z zapasami. Pozostaje on zadokowany do modułu.
Po misji Shenzhou 12 do stacji przyleci we wrześniu kolejna misja zaopatrzeniowa Tianzhou 3. Po niej w październiku stację odwiedzi kolejna załoga w statku Shenzhou 13. W 2022 r. planowane są jeszcze dwie misje załogowe i dwie towarowe oraz przyłączenie dwóch kolejnych modułów badawczych Wentian i Mengtian.



Opracował: Rafał Grabiański
Na podstawie: Xinhua/NSF

Więcej informacji:
• informacja prasowa Xinhua o udanym dokowaniu statku Shenzhou 12 z Chińską Stacją Kosmiczną


Na zdjęciu: Shenzhou 12 chwilę po udanym zadokowaniu do modułu Tianhe. W górnej części obrazka animacji, poniżej zdjęcie z wnętrza kapsuły statku Shenzhou 12. Źródło: Xinhua/Jin Liwang.
https://www.urania.edu.pl/wiadomosci/ch ... j-tiangong
Załączniki
Chiny wysłały pierwszą załogę do stacji kosmicznej Tiangong.jpg
Paweł Baran
Posty: 8479
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 12 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Nie mają zamiaru tylko spacerować po Księżycu. Chińczycy i Rosjanie zbudują tam bazę
2021-06-18. Radek Kosarzycki
Podczas konferencji sektora kosmicznego odbywającej się w Petersburgu, przedstawiciele chińskiej i rosyjskiej agencji kosmicznej przedstawili wspólne plany budowy Międzynarodowej Księżycowej Stacji Badawczej.
Amerykanie przygotowują się właśnie do powrotu na Księżyc. Jeszcze w tym roku w kierunku Srebrnego Globu poleci pusty statek załogowy Orion (faktycznie znajdzie się tam humanoidalny manekin). Jeżeli lot przebiegnie bez żadnych problemów, a budowa kolejnych egzemplarzy rakiety SLS będzie stosunkowo szybka, to w 2023 r. w taką samą podróż wybiorą się już astronauci. Kulminacyjnym momentem całego programu Artemis ma być jednak załogowe lądowanie na powierzchni Księżyca zaplanowane obecnie na 2024 r.
Ok, ten ostatni punkt to przejaw hiperoptymizmu. W rzeczywistości raczej nikt nie myśli, że uda się tego dokonać już w 2024 r. Bardziej realistyczne plany mówią raczej o 2026 lub nawet 2028 r.
Tymczasem po drugiej stronie świata...
Podczas wspólnej konferencji, eksperci z chińskiej i rosyjskiej agencji kosmicznej poinformowali, że wspólnie będą pracować nad załogowymi lotami na Księżyc. Wstępne plany przewidują pierwsze loty astronautów na Księżyc w połowie lat trzydziestych.
Jednocześnie oba kraje współpracują nad uszczegółowieniem planów budowy międzynarodowej księżycowej stacji badawczej ILRS (International Lunar Research Station), która początkowo będzie wykorzystywana i tworzona przez roboty przesłane z Ziemi. Z czasem jednak w bazie mogliby zamieszkać astronauci przylatujący na czasowe misje powierzchniowe. Nie zmienia to jednak faktu - jak wyraźnie podkreślano podczas prezentacji - że najbliższe dziesięć lat wypełni bezzałogowa eksploracja Księżyca.
Mamy zatem sytuację, w której z jednej strony NASA wraz z międzynarodowymi partnerami (Japonia, Kanada, ESA) realizuje program załogowych lotów księżycowych Artemis, a z drugiej strony Roskosmos i CNSA planują stworzenie stacji ILRS. Oba zespoły zapewne będą rywalizowały ze sobą o to, kto pierwszy wyląduje na Księżycu, ale jednocześnie zapewniają, że są otwarte na współpracę z międzynarodowymi partnerami. O ile obowiązujące w Stanach Zjednoczonych prawo uniemożliwia współpracę w tym zakresie z Chinami, to przedstawiciele ILRS zapewniają, że są otwarci na współpracę ze wszystkimi, także ze Stanami Zjednoczonymi.
Harmonogram prac nad ILRS
2021-2025: sześć bezzałogowych misji księżycowych. cel: poszukiwanie odpowiedniej lokalizacji dla bazy i przeprowadzenie szczegółowego rekonesansu
2026-2035: intensywne misje transportowe na powierzchnię Księżyca i budowanie bazy na powierzchni i stacji na orbicie okołoksiężycowej
2036-dalej: zakończenie budowy stacji, testowanie wszystkich technologii, misje załogowe, dalsza rozbudowa bazy.
https://spidersweb.pl/2021/06/chiny-i-r ... awcza.html
Załączniki
Nie mają zamiaru tylko spacerować po Księżycu. Chińczycy i Rosjanie zbudują tam bazę.jpg
Paweł Baran
Posty: 8479
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 12 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Tak wygląda piekło. Stworzyli komorę, w której spalają satelity zupełnie, jak w ziemskiej atmosferze
2021-06-18.
Radek Kosarzycki
Jeżeli w stronę Księżyca zmierza meteoroid, to całym impetem uderza w jego powierzchnię. Nic go nie zatrzymuje, nic go nie spowalnia do momentu uderzenia w powierzchnię Księżyca. Pod tym względem jest to dość niebezpieczne miejsce. Na Ziemi mamy jednak trochę lepiej - atmosfera ziemska stanowi fantastyczną obronę.
No dobrze, przesadzam. Słyszę, że z tyłu podniosły się głosy oburzenia ze strony społeczności dinozaurów - faktycznie, gdy w Ziemię uderza planetoida o rozmiarach Mt Everestu, to atmosfera nie pomoże.
Na co dzień jednak atmosfera chroni nas przed mniejszymi meteoroidami. Kiedy wchodzą w ziemską atmosferę z potężną prędkością, prędkość meteoroidu i gęstość atmosfery robią swoje. Meteoroid spala się w atmosferze, zanim dotrze na Ziemię.
To samo zjawisko tyczy się większości satelitów, które pod koniec swojego życia spychane są w stronę atmosfery. Większość satelitów spala się całkowicie w górnych warstwach atmosfery, nie narażając nikogo znajdującego się na powierzchni Ziemi.
Spalmy satelitę!
Europejska Agencja Kosmiczna opublikowała właśnie nagranie, na którym możemy zobaczyć, w jaki sposób atmosfera ziemska działa na satelity wchodzące w nią w sposób niekontrolowany. Jak się okazuje, satelity muszą być tak zbudowane, aby w całości uległy zniszczeniu, zanim dotrą na powierzchnię, gdzie mogłyby zagrażać postronnym osobom.
Aby zasymulować taką sytuację, inżynierowie z niemieckiego DLR umieścili model satelity w komorze testowej, w której odtworzono warunki wejścia w atmosferę. Model satelity został wystawiony na działanie gazu podgrzanego do temperatury 6700 stopni Celsjusza wiejącego z prędkością kilku tysięcy kilometrów na godzinę. Efekt? Satelita odparował w całości.
Eksperymenty tego typu realizowane w ramach programu CleanSat przeprowadza się w celu sprawdzenia, czy materiały użyte do ich budowy są wystarczająco wrażliwe na warunki obecne podczas wejścia w atmosferę. Dzięki temu, gdy na orbicie pojawi się kilkadziesiąt tysięcy satelitów, raczej żaden z nich nie spadnie nam na głowę.
Demising a Solar Array Drive Mechanism


https://spidersweb.pl/2021/06/jak-pala- ... elity.html
Załączniki
Tak wygląda piekło. Stworzyli komorę, w której spalają satelity zupełnie, jak w ziemskiej atmosferze.jpg
Paweł Baran
Posty: 8479
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 12 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Żeby skorzystać z internetu, musisz podlewać antenę. Starlink przegrał z upałami
2021-06-18. Radek Kosarzycki
Już od kilku dobrych miesięcy pierwsi użytkownicy korzystają z internetu dostarczanego za pomocą satelitów konstelacji Starlink tworzonej przez SpaceX. Choć sieć satelitów jest dopiero budowana, to użytkownicy już teraz chwalą osiągane prędkości. Pojawił się jednak jeden problem.
Jeden z użytkowników Starlinka z Arizony poinformował właśnie, że doświadczył nietypowego, przymusowego odcięcia od usług. Zgodnie z komunikatem, który pojawił się w jego aplikacji do obsługi Starlinka, przegrzaniu uległa antena służąca do odbierania Internetu z orbity. Aplikacja poinformowała, że usługa zostanie przywrócona po ochłodzeniu anteny. W efekcie użytkownik został odcięty od sieci na całe siedem godzin.
Informację z aplikacji potwierdził także pracownik infolinii Starlink, który poinformował użytkownika, że anteny wyłączają się po osiągnięciu temperatury 50 stopni Celsjusza i uruchamiają ponownie gdy temperatura spadnie poniżej 40 stopni.
Zapomnij o siedzeniu w sieci latem
Upały dla mieszkańców Arizony jednak nie są niczym nowym, dlatego Martin, użytkownik, którego odcięło od internetu, natychmiast ustawił w ogrodzie zraszacz ogrodowy, który miał chłodzić antenę. Metoda zadziałała. Problem jednak w tym, że dosłownie kilka minut po wyłączeniu zraszacza, temperatura anteny ponownie wzrosła powyżej 50 stopni i internet zniknął tak szybko, jak się pojawił. Ostatecznie stabilne połączenie internetowe zostało przywrócone dopiero po 7 godzinach, w okolicach godziny 19.
Co ciekawe, nie jest to jednostkowy przypadek, pod postem Martina na reddicie pojawiły się informacje także od innych użytkowników Starlinka, którzy doświadczyli odcięcia od sieci wskutek przegrzania anteny. Warto tutaj zauważyć, że antena stojąca w pełnym słońcu może nagrzać się do 50+ stopni Celsjusza nawet gdy temperatura otoczenia wynosi ok. 30 stopni (tak jak teraz u nas).
Warto jednak pamiętać, że usługi dostarczane przez SpaceX wciąż stanowią usługi w wersji beta i jak na razie nie wiadomo kiedy firma udostępni Internet komercyjnie. Beta-testerzy, jak to beta-testerzy, muszą natomiast być gotowi na niespodzianki tego typu.
Źródło: reddit/u/societytomorrow

https://spidersweb.pl/2021/06/starlink- ... ampaign=sw
Załączniki
Żeby skorzystać z internetu, musisz podlewać antenę. Starlink przegrał z upałami.jpg
Żeby skorzystać z internetu, musisz podlewać antenę. Starlink przegrał z upałami2.jpg
Paweł Baran
Posty: 8479
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 12 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

NASA zbuduje drugą stację kosmiczną. To będzie technologia na miarę XXI wieku
2021-06-18.
Chińczycy właśnie wysłali astronautów na swoją nową stację kosmiczną, a tymczasem NASA planuje już budowę drugiej, która wyprzedzi technologicznie chińską o ponad 20 lat. USA rządzi i będzie rządzić w kosmosie.
Ostatnie wielkie dokonania Państwa Środka w kwestiach kosmicznych mogą imponować, ale Stany Zjednoczone nie pozwolą nikomu zapomnieć, kto tak naprawdę rządzi na tym polu. Co prawda, ekipa Joe Bidena ma nieco inną wizję na eksplorację kosmosu, niż ludzie Donalda Trumpa, jednak łączy ich jeden cel, utrzymać szybki rozwój rodzimego przemysłu kosmicznego i wieść w tym prym na całym świecie.
Najnowsze plany są niezwykle ciekawe. NASA ma zbudować drugą stację kosmiczną na orbicie Ziemi i trzecią na orbicie Księżyca. Agencja w ostatnich latach zaoszczędziła ponad 30 miliardów dolarów na przekazaniu dostarczania towarów do kosmicznego domu prywatnym firmom. Dodatkowe oszczędności, a nawet zyski powstały również w wyniku ułatwienia organizowania misji związanych z programem eksperymentów dla prywatnych korporacji.
Niedawno NASA podniosła ceny transportu towarów na ISS oraz nadzoru astronautów nad eksperymentami. Międzynarodowa Stacja Kosmiczna ma być stopniowo przekazywana prywatnym firmom, by mogły one zmienić ją w luksusowe kosmiczne hotele dla milionerów żądnych wrażeń. Ma to zaowocować dalszymi zyskami dla agencji. Te fundusze mają być zainwestowane w budowę nowej stacji kosmicznej.
Niestety, obecnie niewiele o niej wiadomo. Z ujawnionych informacji wynika, że ma ona powstać za kilka lat, a udział w jej budowie wezmą niemal wszystkie amerykańskie firmy na co dzień prężnie rozwijające się w sektorze kosmicznym. NASA na dobry początek chce podzielić 400 milionów dolarów na 4 firmy. Wśród nich będzie na pewno Sierra Nevada Corporation, która ma już gotowy projekt nowej stacji kosmicznej.
Wszystko wskazuje na to, że nowy kosmiczny dom będzie zbudowany z dmuchanych elementów, które skrywają w sobie ogromny potencjał. Moduły takie są nie tylko bezpieczne, ale również tanie w budowie i eksploatacji, o czym mogliśmy przekonać się przy okazji testów orbitalnych dmuchanego modułu od firmy Bigelow Aerospace.
Ciekawe, co zaprezentują inni wielcy gracze, jak np. SpaceX, Blue Origin, Virgin Orbit czy Lockheed Martin. Dzięki świetnie rozwijającemu się prywatnemu sektorowi kosmicznemu w USA, kraj ten obecnie o dekady wyprzedza Unię Europejską, Rosję czy Chiny w kwestii eksploracji kosmosu, a z pomocą nowej stacji jeszcze tę przewagę znacząco zwiększy. Trzymamy kciuki.
Oprócz nowej stacji na orbicie Ziemi, powstanie też Księżycowy Port Kosmiczny. Amerykański rząd planuje, że pierwsze jego elementy mają pojawić się obok Srebrnego Globu już w 2024 roku. Zostaną one wyniesione tam za pomocą potężnej rakiety Falcon Heavy.
SpaceX zabierze w kosmos dwa moduły. Pierwszy to Power and Propulsion Element (PPE), czyli moduł zasilający przewidziany do zasilania stacji w energię elektryczną ważący ok. 8-9 ton. Tymczasem drugi to Habitation and Logistics Outpost (HALO), czyli minimalny moduł mieszkalny, które są właśnie produkowane dla NASA przez dwie niezależne firmy i kosztują odpowiednio 375 i 187 milionów dolarów.
Źródło: GeekWeek.pl/NASA / Fot. NASA/Bigelow Aerospace

Sierra Space Intro - 30s


Sierra Nevada Corporation's Lunar Orbital Platform




https://www.geekweek.pl/news/2021-06-18 ... xxi-wieku/
Paweł Baran
Posty: 8479
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 12 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Słynny astronom: Kosmici to maszyny

2021-06-18.

Kosmici to nie "małe, zielone ludziki". Jeżeli kiedykolwiek znajdziemy przedstawicieli cywilizacji pozaziemskich, to prawdopodobnie będą to maszyny.


W 2020 roku odnotowano najwięcej obserwacji UFO w historii. Do tej pory jednak nie udało nam się uchwycić na zdjęciach lub materiałach wideo wyglądu istot pozaziemskich. Nikt nie wie, jak wyglądają - zakładając, że faktycznie istnieją.
Reklama
Seth Shostak, astronom z SETI Insititute, organizacji, która od ponad 50 lat zajmuje się poszukiwaniem życia pozaziemskiego, jest przekonany, że filmowe obrazy kosmitów nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Zamiast tego, formy życia z innych planet lub wszechświatów nie będą istotami żywymi, lecz sztuczną inteligencją lub syntetyczną inteligencją.

Najbardziej przekonującym powodem, dla którego Shostak wierzy, że istoty pozaziemskie nie będą organicznymi formami życia, takimi jak my, jest to, że jeśli kiedykolwiek złożą nam wizytę, będą musiały pokonać oszałamiające odległości międzygwiezdne. Na przykład Proxima Centauri - najbliższa nas gwiazda - znajduje się 40 bilionów km od nas. Pokonanie tego dystansu zajęłoby naszym rakietom 75 000 lat. Żadna forma życia nie jest w stanie wytrzymać takiej podróży, więc Shostak zakłada, że każda istota, która może tego dokonać, będzie musiała być maszyną.

Co prawda, Shostak argumentuje również, że istoty żyjące w odległych zakątkach Wszechświata mogą mieć szybsze statki kosmiczne i prawdopodobnie byłyby znacznie bardziej zaawansowane od nas, ale to tylko zwiększa jego przekonanie, że istoty te byłyby w rzeczywistości modyfikacjami AI.


Kosmici to raczej nie istoty żywe, a maszyny (zdjęcie ilustracyjne) /123RF/PICSEL

(Zdjęcie ilustracyjne) /123RF/PIKSEL
Źródło:INTERIA.Tech

https://nt.interia.pl/raporty/raport-ko ... Id,5303040
Załączniki
Słynny astronom Kosmici to maszyny.jpg
Słynny astronom Kosmici to maszyny2.jpg
Paweł Baran
Posty: 8479
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 12 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Udany początek misji Shenzhou-12
2021-06-18. Krzysztof Kanawka
Pierwsza chińska misja załogowa od końca 2016 roku.
Siedemnastego czerwca rozpoczęła się chińska misja załogowa Shenzhou-12. Jej celem jest “Niebiański Pałac” – chińska orbitalna stacja kosmiczna. Co się wydarzy w trakcie misji Shenzhou-12?
Do startu rakiety rakiety CZ-2F doszło 17 czerwca 2021 roku o godzinie 03:22 CEST z kosmodromu Jiuquan. Na szczycie rakiety znalazła się chińska kapsuła załogowa Shenzhou. Oznaczenie tej misji to Shenzhou-12. W skład tej wyprawy orbitalnej weszło trzech kosmonautów (“tajkonautów”):
• Nie Haisheng (3 wyprawa orbitalna)
• Liu Boming (2 lot na orbitę)
• Tang Hongbo (pierwsza misja)
Pojazd Shenzhou-12 dotarł na planowaną orbitę wstępną. Rozpoczęło się kilkugodzinne “doganianie” chińskiej stacji orbitalnej. Shenzhou-12 dotarł do tej stacji o 09:54 CEST. Następnie członkowie misji Shenzhou-12 weszli na pokład modułu Tianhe-1 (pierwszego modułu chińskiej stacji).
Misja Shenzhou-12 planowana jest na około 3 miesiące. Będzie to najdłuższa z dotychczasowych chińskich wypraw załogowych. W trakcie pobytu tajkonautów na pokładzie Tianhe-1 planowane są dwa spacery kosmiczne.
Ciekawą sprawą jest udział Nie Haishenga w tej misji. Z siedmiu misji załogowych, jakie przeprowadziły Chiny, Nie Haisheng wziął udział w trzech wyprawach. Czyni to Nie Haishenga najbardziej doświadczonym chińskim astronautą.
Misja Shenzhou-12 jest z pewnością bardzo ambitną wyprawą, która będzie mieć duże znaczenie dla funkcjonowania chińskiej załogowej stacji orbitalnej. Docelowo ta stacja ma być stale lub prawie stale zamieszkana. Kolejna misja – Shenzhou-13 – planowana na koniec października 2021 ma trwać już sześć miesięcy.
Poprzednia misja załogowa Chin – Shenzhou-11 – odbyła się pomiędzy październikiem a listopadem 2016 roku. Celem tej misji był moduł orbitalny Tiangong-2. Tak duża przerwa pomiędzy Shenzhou-11 a Shenzhou-12 była spowodowana kilkoma opóźnieniami w chińskim programie kosmicznym, w tym problemami z rakietą CZ-5.
Wątek na Polskim Forum Astronautycznym dotyczący chińskiej stacji kosmicznej.
(PFA)

Live: Special coverage on Shenzhou-12 crewed missio
Zapis startu misji Shenzhou-12 / Credits – CGTN



Watch China's Shenzhou-12 crew dock with new space station
Cumowanie Shenzhou-12 do Tianhe-1 / Credits – CGTN


https://kosmonauta.net/2021/06/udany-po ... enzhou-12/
Załączniki
Udany początek misji Shenzhou-12.jpg
Paweł Baran
Posty: 8479
Rejestracja: 9 lut 2019, o 13:58
 Polubił: 1 time
 Polubiane: 12 times

Re: Wiadomości astronomiczne z internetu

Post autor: Paweł Baran »

Nabór astronautów ESA. Nadzieje na nowy polski początek w misjach załogowych [RAPORT]
2021-06-18. Marcin Kamassa.

Pomimo upływających w tym roku „okrągłych” 60 lat od pierwszego załogowego lotu kosmicznego, wyprawy tego typu nadal angażują jedynie wąskie grono wybranych – przede wszystkim reprezentantów dobrze finansowanych programów, za którymi stoją wiodące państwowe i międzynarodowe agencje. Wprawdzie sytuacja ta powoli ulega zmianie, wraz z rozwojem prywatnych technologii załogowych (także tych związanych z turystyką kosmiczną), niemniej jednak każdy z kolejnych naborów astronautycznych wciąż jest rzadkim wydarzeniem, rozbudzającym żywe emocje w skali całego globu. Nie inaczej jest w przypadku tegorocznej rekrutacji Europejskiej Agencji Kosmicznej, która poprzednio odbywała się niemal 13 lat temu. W samej Europie (i Polsce) jest to nabór szczególny z jeszcze innego powodu – udziału obywateli nowych państw członkowskich ESA oraz ochotników spoza dotychczasowych grup docelowych. I jak się dowiedzieliśmy, z szansy tej postanowili skorzystać konkretni polscy przedstawiciele – wspierani przez Ministerstwo Obrony Narodowej.
Tłum chętnych, by pójść śladem nielicznych
Sześćdziesiąt lat od wyprawy kosmicznej pierwszego człowieka, czterdzieści - od pozaziemskiego debiutu amerykańskiego wahadłowca oraz w obliczu dwudziestej już rocznicy lotu pierwszego turysty na ISS – rok 2021 ze specyficzną siłą kumuluje wspomnienia o kluczowych momentach ery lotów załogowych. Dodatkowo, w jego trakcie mają następować kolejne kamienie milowe upatrywanego „renesansu” wypraw kosmicznych - kojarzonego obecnie z rozwojem publiczno-prywatnych, a nawet ściśle komercyjnych projektów rozwoju transportu pozaziemskiego (głównie tych wielokrotnego użytku).
Za ich sprawą coraz liczniejsze zespoły przygotowują się do nowych zapowiadanych podróży w kosmos – przy wciąż wysokim społecznym zainteresowaniu tematem. Gdy jeszcze pod koniec 2015 roku NASA werbowała kandydatów typowanych do wykonywania kolejnej generacji misji kosmicznych, zebrano rekordowo dużą liczbę zgłoszeń (aż 18,3 tys. chętnych). Z tej obszernej grupy wyłoniono w 2017 roku zaledwie jedenastoosobowy zespół. Z kolei do rozpoczętej w ubiegłym roku rekrutacji powiązanej z programem NASA Artemis zaaplikowało ponad 12 tysięcy osób.
To statystyki, które rzeczywiście mogą imponować – zwłaszcza na tle doniesień sugerujących, że młode pokolenia na Zachodzie, już inaczej niż w czasach amerykańskiego programu Apollo, nie deklarują profesji „astronauty” jako jednej z wymarzonych ścieżek kariery. Zamiast tego dominować ma fascynacja na punkcie… „bycia influencerem/ką” – jeśli ufać brytyjskim sondażom przytaczanym w głośnym swego czasu artykule dziennika The Independent z lipca 2019 roku. Zgodnie z jego treścią, o takim rodzaju samorealizacji myśli aż 30 proc. ankietowanych, wobec zaledwie 11 proc. deklarujących się z nadziejami na „zostanie astronautami”.
Tymczasem, jak wspomniano wcześniej, sposobności do realizacji takich życiowych celów stopniowo przybywa. Swego rodzaju punktem względnego przełomu była niedawna praktyczna demonstracja działania kapsuł SpaceX Crew Dragon w ramach misji NASA, przygotowywanych już zresztą do podejmowania pierwszych lotów czysto prywatnych (vide misja Inspiration4, która ma nastąpić we wrześniu br.). Sprzedaż biletów rozpoczynają także firmy nastawione stricte na świadczenie usług z zakresu turystyki kosmicznej i lotów suborbitalnych - spółki kolejnych znanych miliarderów: Blue Origin Jeffa Bezosa oraz Virgin Galactic Richarda Bransona. Przed nimi wciąż jeszcze kluczowy „moment prawdy”, czyli pierwsza weryfikacja działania istniejących już systemów nośnych – podczas przypadających na ten rok kluczowych testów z załogami na pokładzie.
Bierne nie pozostają też zresztą narodowe ośrodki przygotowujące załogi kosmiczne. Obok tych najbardziej uznanych – amerykańskich i rosyjskich, dojrzewa przede wszystkim potencjał chiński. Przy tym, z pomocy i zaproszeń wcześniejszych dwóch korzystają coraz bardziej inne państwa, gotowe wykładać znaczące kwoty ze swoich budżetów, aby zaznać prestiżu wysłania swojego obywatela w kosmos. Wśród najbardziej ambitnych wskazuje się ostatnio Indie (szkolące swoich kosmonautów w Rosji) czy Zjednoczone Emiraty Arabskie (współpracujące z NASA) – jako te, które wytypowały niedawno swoich kandydatów z zamiarem wysłania ich na orbitę okołoziemską.
Wreszcie – jest też Europejska Agencja Kosmiczna, która jako organizacja międzyrządowa łączy budżety i potencjały technologiczne wielu zaangażowanych państw. Dzięki temu dysponuje niezbędną masą krytyczną z połączonych zdolności finansowania eksploracji załogowej – także w najnowszych i wybiegających w przyszłość programach współpracy kosmicznej, jak księżycowy Artemis czy samo planowane utworzenie stacji Lunar Gateway. Przede wszystkim jednak ESA na swoim koncie ma długoletnią oraz efektywną współpracę przy szkoleniu i wysyłaniu załóg na Międzynarodową Stację Kosmiczną (ISS), dotąd prowadzoną z udziałem 20 europejskich astronautów.
Wszystkich dotychczasowych członków załóg ESA wyłoniono jeszcze w czasach znacząco węższego składu państw partycypujących w działaniu agencji. Mimo to, kiedy ostatnio zatrudniano nowych europejskich astronautów (w latach 2008-09), do programu zgłosiło się aż 8413 kandydatów. Wśród nich był Timothy Peake, wyłoniony wówczas jako jeden z obecnie aktywnej „siódemki” astronautów ESA (obok niego, w służbie pozostają: Andreas Mogensen - Dania, Thomas Pesquet - Francja, Samantha Cristoforetti i Luca Parmitano – Włochy, Alexander Gerst oraz Matthias Maurer – obaj z Niemiec). Brytyjczyk wspomina, że w tamtym czasie tylko 11 proc. kandydatów dopuszczono do pierwszej rundy procesu selekcji (etapów tych było natomiast aż sześć).
Elitarne wyzwanie, przygoda, cywilizacyjny wkład – czyli dlaczego warto być astronautą
Choć proces rekrutacji do pracy w kosmosie rzeczywiście jest wymagający, bazując na pewnych konkretnych kryteriach do spełnienia (jak przygotowanie z zakresu nauk ścisłych lub medycznych, alternatywnie przeszkolenie lotnicze), ESA podkreśla szersze niż kiedykolwiek dotąd otwarcie się na kandydatów i ich zróżnicowanie. Z jednej strony przejawia się to akcentem na umożliwienie uczestnictwa osobom o obniżonej sprawności ruchowej (po raz pierwszy zaproponowano kategorię „parastronautów”, ze wskazaniem na osoby poniżej 1,3 m wzrostu lub z niepełnosprawnościami kończyn), z drugiej natomiast – deklarowanym dążeniem do poprawienia aktualnego odsetka reprezentatywności różnych płci, wobec obecnie notowanych 16 proc. kobiet stanowiących personel astronautyczny ESA.
To stanowić ma samo w sobie zapowiedź pewnej zmiany w praktyce załogowych lotów kosmicznych – wypraw, które u swoich początków polegały na starannie wyselekcjonowanych, odpowiednio uwarunkowanych wydolnościowo i psychofizycznie pilotach doświadczalnych z setkami godzin nalotu. Z czasem jednak warunki organizacji startów załogowych, zdolności minimalizacji ryzyka oraz powiązany z tym poziom zabezpieczenia technicznego wzrosły na tyle, że z powodzeniem kolejne miejsca w kapsułach i wahadłowcach mogli zajmować także mniej wyspecjalizowani pod tym kątem pasażerowie – najpierw personel naukowy-inżynieryjny, a wreszcie też pierwsi edukatorzy, senatorowie, turyści. I choć początki lotów kosmicznych z niewykwalifikowanymi uczestnikami bezpośrednio naznaczyła tragedia promu Challenger (zginęła wówczas pierwsza uczestniczka zapoczątkowanego w 1984 roku amerykańskiego programu Teacher in Space - Christa McAuliffe), już wówczas było jasne, że podróże kosmiczne nie są zarezerwowane wyłącznie dla najbardziej sprawnych i odpornych. Wcześniej zresztą swoje wyprawy zdążyli już odbyć pierwszy amerykański senator (Jake Garn – lot promu Discovery w kwietniu 1985 r.) oraz przedstawiciel Izby Reprezentantów (aktualny administrator NASA, Bill Nelson – jako załogant wahadłowca Columbia, w styczniu 1986 roku).
Trauma była jednak silna – na tyle, by skutecznie oddalić moment szerszego otwarcia wypraw załogowych na „cywilów”. Zarzucony w konsekwencji projekt Teacher in Space (w 1990 r.) długo nie mógł znaleźć duchowego spadkobiercy. Przełamanie następowało stopniowo w latach 90. XX wieku, czego jednym z pośrednich, ale charakterystycznych przejawów był udział emerytowanego astronauty, a wówczas jeszcze senatora – 77-letniego Johna Glenna w misji wahadłowca Discovery w październiku 1998 roku. Mniej więcej w tym samym czasie powołano do życia projekt NASA Educator Astronaut, który nawiązywał bezpośrednio do celów programu z lat 80. XX wieku.
Jednak najbardziej w tym kontekście symboliczny i poruszający okazał się lot kosmiczny zrealizowany poza tym programem – z udziałem Barbary Morgan, pierwotnie pełniącej rolę zmienniczki tragicznie zmarłej Christy McAuliffe. Morgan, sama będąc nauczycielką, pozostała zaangażowana w prace działu edukacji NASA i wiele lat po katastrofie Challengera przystąpiła niezależnie do rekrutacji astronautycznej agencji (w 1998 r.). Po blisko dwuletnim szkoleniu weszła już jako w pełni wykwalifikowana astronautka do zespołu misji STS-118, zrealizowanej w sierpniu 2007 r. promem Endeavour. W ten sposób upamiętniła swoją koleżankę oraz symbolicznie dopełniła dzieła zapoczątkowanego startem McAuliffe w 1986 r., której nie było wówczas dane sięgnąć kosmosu, ani bezpiecznie wrócić na Ziemię.
Uważam się za wielce, wielce szczęśliwą, że mogłam uczestniczyć w przygotowaniach [do ostatniej misji Challengera – przyp. red.] jako zmienniczka Christy McAuliffe. Ona była, jest i zawsze będzie naszą pierwszą nauczycielką w kosmosie. Wykonała fantastyczną robotę reprezentując najlepszych w naszej profesji. Miałam szczęście, że mogłam w tym pomóc.
[Wahadłowiec] Endeavour ma dla mnie szczególne znaczenie jako nauczycielki, ponieważ […] powstał jako zamiennik Challengera, a został tak nazwany przez uczniów z naszego kraju. I był to jeden z moich ulubionych programów edukacyjnych NASA. Dzieci wykazały się dociekliwością, studiowały historyczne wyprawy morskich statków eksploracyjnych i odkrywczych, których nazwy noszą nasze promy. Wybrały Kapitana Cooka, […] nie tylko ucząc się o wcześniejszych wyprawach i odkryciach, ale wraz ze swoimi nauczycielami wymyślając własne wspaniałe [inicjatywy], łączące się z naszym programem kosmicznym.
Barbara Morgan, amerykańska nauczycielka i późniejsza astronautka NASA – uczestniczka misji STS-118 (prom Endeavour)
„To, co rozpoczęła Christa, trwa nadal. Mamy teraz jeszcze trzech nauczycieli w zespole astronautów” – skomentowała kilka lat później Morgan, komplementując odrodzony program udziału pracowników oświaty w misjach wahadłowców NASA. Choć sama już w nim nie uczestniczyła, a wcześniej Stanami Zjednoczonymi wstrząsnęła kolejna katastrofa (rozpad promu Columbia przy wejściu w atmosferę - w lutym 2003 r.), Educator Astronaut nie podzielił losu poprzednika. Dotrwał do końca ery wahadłowców w 2011 r., pozwalając astronautom-nauczycielom na udział w wyprawach STS-119 oraz STS-131.
Opisany przykład zdaje się potwierdzać, że to, co przez lata było dla całej NASA „próbą ognia”, testem zdolności parcia do przodu oraz wyciągania wniosków z porażek i ewentualnych zaniedbań, stanowiło także dla szerokiego grona uczestników lotów wielki test charakterów. Poczucie misji, gotowość do najwyższego poświęcenia i wola przełamywania ograniczeń (własnych i kolektywnych) to nie bez przyczyny często podnoszone atrybuty składów załogowych wypraw kosmicznych. W obliczu ciągłego obcowania z wysokim ryzykiem oraz konieczności kompletnego polegania na pracy całych sztabów ludzi i niejednokrotnie zawodnej, trudnej do okiełznania technologii – uczestnictwo w takich wyprawach kosmicznych wymaga pokory, odpowiedzialności zespołowej i doceniania wysiłku zarówno współtowarzyszy, którzy takie ryzyko podejmują, jak i tych, którzy zdołali je innym obniżyć do akceptowalnych poziomów.
Tymi „innymi” od 20 już lat są też zresztą żądni wrażeń amatorzy turystyki kosmicznej… gotowi do płacenia – nomen omen – astronomicznych sum pieniędzy, aby znaleźć się przez pewien, zazwyczaj krótki czas w przestrzeni pozaziemskiej i gronie nielicznych, którzy przekroczyli jej granicę. W wielu takich przypadkach już niekoniecznie jest zatem mowa o pokorze stojącej za samym zamysłem, ale liczyć można, że refleksja przychodzi wraz z samym doświadczeniem bezpośredniego obcowania z bezkresem kosmosu oraz majestatycznym spokojem Błękitnej Planety na jego tle.
Od czasu pierwszego takiego startu – wykonanego przez przedsiębiorcę Dennisa Tito, 28 kwietnia 2001 r. na rosyjskim statku Sojuz – również zaszła znacząca zmiana podejścia. Warto podkreślić, że amerykańska agencja kosmiczna konsekwentnie i zdecydowanie sprzeciwiała się dążeniom amatorów lotów turystycznych do skorzystania z zasobów NASA (odprawiając wcześniej wspomnianego Tito „z kwitkiem”). Bardziej skłonny do podjęcia tematu okazał się jednak Roskosmos. Przy tym, w miarę doskonalenia outsourcingowych technologii załogowych, NASA również stała się bardziej przychylna względem całej koncepcji turystyki kosmicznej.
Naszym celem jest dzień, w którym każdy będzie astronautą – jesteśmy bardzo podekscytowani, widząc, jak [ten zamysł] zaczyna dawać rezultaty.
Kathy Lueders, koordynatorka lotów załogowych NASA - po udanym wodowaniu kapsuły Dragon SpaceX z czterema kosmonautami na początku maja 2021 r.
Aktualnie na horyzoncie maluje się już zapowiedź rywalizacji rynkowej w segmencie ścisłych lotów turystycznych - sądzi się, że jej głównymi uczestnikami będą Virgin Galactic i Blue Origin. To może przełożyć się konsekwentną obniżkę cen biletów i wzrost dostępności oferty, o ile nastąpi rozładowanie dużego popytu, który (jak sugeruje aukcja miejsca w pierwszym locie z Jeffem Bezosem i imponująca wylicytowana kwota 28 mln USD) wydaje się być faktycznie wysoki. Porównując - Dennis Tito w 2001 r. zapłacił za swój lot i kilkudniowy pobyt na Międzynarodowej Stacji Kosmicznej „zaledwie” 20 mln ówczesnych USD).
Aktualny nabór ESA i wsparcie polskiej kandydatury
Wraz z nowymi wyzwaniami, przed jakimi stanęła Europa wobec globalnych dążeń do wznowienia załogowej eksploracji kosmicznej (przy wzmożonej rywalizacji międzynarodowej w tej domenie), pojawiła się też naturalna potrzeba zmiany pokoleniowej w zespole astronautów ESA. Kolejna generacja kandydatów otrzymuje właśnie okazję, by „przejąć pałeczkę” w tej elitarnej sztafecie – i po raz pierwszy dotyczy to także państw, które wcześniej takiej możliwości albo nigdy nie miały, bądź skorzystały z niej w zupełnie innych realiach (jak Polska).
Od pamiętnego pierwszego i jak dotąd jedynego lotu polskiego kosmonauty, Mirosława Hermaszewskiego (druga misja programu Interkosmos – na statku Sojuz 30, rozpoczęta 27 czerwca 1978 r. pod dowództwem kosmonauty ZSRR, Piotra Klimuka), minęły już 43 lata. Inny z ówczesnych polskich kandydatów do tego lotu – pilot sił powietrznych Tadeusz Kuziora (obecnie w stopniu generała brygady), przeszkolony w Gwiezdnym Miasteczku pod Moskwą, ale ostatecznie pominięty ze względu na młody wiek (28 lat), jeszcze długo potem wspominał, że spodziewał się większej liczby misji kosmicznych z polskim udziałem. „Wierzyłem, że nawet jak odpadnę, to program lotów kosmicznych przecież się rozwinie. Będę następny w kolejce, jeszcze polecę” – miał stwierdzić przy okazji jednej z relacji.
To, co nie mogło jednak nadejść przez blisko pół wieku, aktualnie pojawia się na horyzoncie za sprawą naboru astronautycznego ESA – pierwszego od momentu przystąpienia Polski do tej organizacji. Zgłoszenie poparte przez Ministerstwo Obrony Narodowej złożył w procedurze ESA ppłk pilot mgr inż. Bartłomiej Harkot, zatrudniony obecnie w Departamencie Innowacji MON.
Kandydat po pierwsze ma doświadczenie lotnicze z zawodowej służby wojskowej – pilota śmigłowca Mi-24 przynależącego do 56. Pułku Śmigłowców Bojowych (w 2012 roku przekształcony w 56. Bazę Lotniczą w Inowrocławiu), poparte wykonywaniem zadań operacyjnych w ramach X zmiany Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie. Co jednak istotne oficer był i jest zaangażowany w realizację zadań związanych z domeną kosmiczną, na stanowiskach służbowych: specjalisty Wydziału Technologii Kosmicznych Inspektoratu Implementacji Innowacyjnych Technologii Obronnych (I3TO) oraz starszego specjalisty Departamentu Innowacji MON. W latach 2017-2019 ppłk Harkot pełnił przy tym funkcje: przedstawiciela krajowego - eksperta w ramach prac Rad Programowych PB-LAU, PB-NAV oraz PB-HME Europejskiej Agencji Kosmicznej w Paryżu, a także narodowego koordynatora w ramach Grupy Zdolności Technologicznych ds. technologii sensorów optoelektronicznych (Electro-Optical Sensors Technologies CapTech) Europejskiej Agencji Obrony (EDA) w Brukseli oraz delegata krajowego w Komitecie ram wsparcia obserwacji i śledzenia obiektów w przestrzeni kosmicznej Komisji Europejskiej w Brukseli (EU SST Committee).
Nabór astronautyczny ESA daje nam wyjątkową okazję i historyczną możliwość w obliczu nadchodzącej zmiany pokoleniowej. Co jednak warto szczególnie podkreślić – aplikować może każdy. Chcemy przede wszystkim dać pewien przykład; zainspirować i zwrócić uwagę na możliwości, jakie daje fascynacja kosmosem, naukami ścisłymi i inżynieryjnymi – wielka w tym rola także sfery edukacyjnej. Warto, by jak najwięcej zainteresowanych korzystało z możliwości udziału w otwartym naborze astronautycznym.
Ppłk pilot mgr inż. Bartłomiej Harkot, Departament Innowacji MON
Sam zainteresowany zwrócił uwagę w bezpośredniej rozmowie, że to, jak dynamicznie rozwija się aktualnie działalność kosmonautyczna, jest zjawiskiem bez precedensu i będzie konsekwentnie mnożyć szanse – także kolejnych polskich kandydatów – na udział w wyprawach załogowych. Ppłk Harkot podkreślił przy tym, że nie będą to już tak restrykcyjne normy uczestnictwa jak kiedyś. „Wraz z wdrażaniem nowych technologii załogowych rośnie poziom bezpieczeństwa, ergonomii i personalizacji ustawień systemów transportu załogowego” – zaznaczył, dodając zaraz potem, że uczestnikami misji nie muszą już być wyłącznie piloci doświadczalni. „Mamy środowisko dużo bardziej przyjazne człowiekowi – środki transportu ewoluowały czerpiąc z doświadczeń 60 lat ery lotów załogowych” – podkreślił ppłk Harkot.
Pomysł kandydowania na astronautę ESA na początku był moją inicjatywą, wynikająca z moich wcześniejszych doświadczeń i możliwości osobistego poznawania realiów działalności Europejskiej Agencji Kosmicznej. Jako oficer przedstawiłem pomysł moim przełożonym i zyskał on wsparcie MON. To Departament Innowacji jest tą komórką organizacyjną, która uznała temat za godny zainteresowania i udzielenia rekomendacji.
Ppłk pilot mgr inż. Bartłomiej Harkot, Departament Innowacji MON
Przy tym, raczej nie należy się spodziewać, by zdolności pilotów sił zbrojnych i inżynierów jakkolwiek straciły na wartości pod kątem realizacji lotów kosmicznych. Na czele załogowych misji muszą też stać dowódcy o odpowiednio wyższym stopniu przygotowania i umiejętności technicznych – nadal są to głównie doświadczeni byli żołnierze sił powietrznych, których delegują wiodące agencje kosmiczne, dysponujące największą samodzielnością w stosowaniu środków transportu kosmicznego (NASA, Roskosmos, czy chińska CNSA).
Uważam astronautykę za świetny kierunek kontynuacji kariery wojskowej – wiele z cnót żołnierskich i cech charakteru pożądanych w siłach zbrojnych znajduje swoje bezpośrednie przełożenie na grunt załogowych misji kosmicznych. Te wymogi to przede wszystkim: samodyscyplina, myślenie zadaniowe, odpowiedzialność za zespół, odporność psychiczna, a także gotowość do wyrzeczeń i dbałość o procedury.
Ppłk pilot mgr inż. Bartłomiej Harkot, Departament Innowacji MON
Obecny nabór astronautyczny ESA ma pomóc wyłonić od czterech do sześciu astronautów zawodowego personelu (carrier astronauts), a także nawet do dwudziestu kandydatów do grupy rezerwowej (reserve astronauts). Jak deklaruje dyrektor ESA ds. eksploracji załogowej i robotycznej, David Parker, grupa będąca trzonem załóg będzie miała możliwość udziału w misjach długoterminowych i szczególnego znaczenia (jak misje księżycowe). Z kolei rezerwę stanowić mają niezatrudnieni na stałe w ESA ochotnicy – potencjalnie angażowani do konkretnych operacji oraz w przypadku pojawienia się dodatkowych misji dotyczących rutynowych zadań – utrzymania Międzynarodowej Stacji Kosmicznej lub skorzystania z komercyjnych ofert misji załogowych, które wpadną w obszar zainteresowania ESA lub konkretnych państw członkowskich.
Chodzi tutaj o pojedyncze zlecenia – jeśli się przydarzą, wówczas taki rezerwowy astronauta będzie w dalszym ciągu pracownikiem swojego dotychczasowego pracodawcy (ESA będzie to regulować na zasadzie zleceń tymczasowych na konkretne misje). "Poszukujemy do 20 kandydatów, którzy zasilą naszą astronautyczną pulę rezerwową - to coś kompletnie nowego" – wskazał tutaj Parker.
Przyjmowanie zgłoszeń w najnowszym naborze ESA wyznaczono do 18 czerwca br. – z aplikowaniem poprzez portal internetowy Europejskiej Agencji Kosmicznej. Rekrutacja ESA została otwarta dla obywateli państw członkowskich i stowarzyszonych, poniżej 50 roku życia (preferowany przedział wiekowy to 27–37 lat), ze stanem zdrowia spełniającym normy lotnicze, przy czym sama licencja pilota i doświadczenie w pilotażu nie są wymagane (niemniej bardzo mile widziane). Wymóg kompetencyjny to wykształcenie i doświadczeniem w naukach przyrodniczych, matematyce, informatyce, inżynierii lub medycynie. Za niezbędną uznano też umiejętność władania językiem angielskim.
Jak już wspomniano, możliwość aplikowania otrzymały także osoby z niepełnosprawnością fizyczną – w ramach projektu "Parastronaut Feasibility Project" - zakładającego (ale nie gwarantującego) lot w kosmos. Rodzaje niepełnosprawności brane pod uwagę przy rekrutacji to niewydolność kończyn dolnych (np. z powodu amputacji lub wrodzonej wady) lub zaburzenie wzrostu (karłowatość).
Zatwierdzonych wstępnie uczestników rekrutacji czeka sześcioetapowa selekcja, która zakończy się w październiku 2022 roku. Pierwszy etap to screening „na podstawie przedłożonych dokumentów, formularza zgłoszeniowego oraz kwestionariusza screeningowego”. Dalej przewidziano testy wstępne, na które „składają się testy zdolności poznawczych, technicznych, koordynacyjnych i osobowościowe”. Trzeci poziom to Assessment, „składający się z dodatkowych testów psychometrycznych, ćwiczeń indywidualnych i grupowych oraz testów praktycznych”. Następne w kolejności są testy medyczne, które pozwolą „ocenić kondycję fizyczną i psychiczną w kontekście długotrwałych misji astronautycznych”. Piątym krokiem ma być wywiad panelowy, „który sprawdzi kompetencje techniczne i behawioralne”. Finalnym etapem jest oficjalny wywiad końcowy, „zazwyczaj składający się z rozmowy z dyrektorem generalnym ESA”.
Po pomyślnym zakwalifikowaniu kandydata na astronautę czeka szkolenie - pierwszy rok obejmuje ogólny trening astronautyczny, przeprowadzony w ośrodku ESA w Kolonii. Dalej następuje około dwuletni etap właściwego przygotowania do przeprowadzenia konkretnych badań czy eksperymentów w kosmosie – w tym szkolenie z zakresu „robotyki, nawigacji, konserwacji sprzętu i spacerów kosmicznych”. Na sam koniec przypada szkolenie misyjne związane z zadaniami dotyczącymi konkretnego lotu. Po angielskim, drugim językiem na ISS jest rosyjski, którego kurs jest częścią procesu przeszkolenia europejskich astronautów.
W świetle nagromadzenia w 2021 roku ważnych międzynarodowych rocznic związanych z załogową eksploracją kosmiczną, trudno o bardziej symboliczny czas do podejmowania nowych wyzwań w budowaniu potencjału ludzkiej obecności w przestrzeni pozaziemskiej. W nurcie tym podążają już obecnie wszystkie wiodące programy kosmiczne świata – w tym ESA, wraz z którą swój udział w załogowym współzawodnictwie może mieć również Polska. I choć nasz kraj w tym segmencie działalności kosmicznej nie miał dotąd zbyt wielu możliwości zaistnienia, warto pamiętać, że historycznie jesteśmy klasyfikowani jako czwarte państwo świata pod względem kolejności wysłania swojego obywatela w przestrzeń kosmiczną. To fakt, który na swój sposób prowokuje do poszukiwania nowych możliwości – nawet jeśli tamto pierwotne dokonanie miało szansę zaistnienia przede wszystkim za sprawą radzieckiej technologii i ówczesnych politycznych uwarunkowań.
Włoski astronauta Luca Parmitano podczas przymiarki do skafandra kosmicznego - NASA Johnson Space Center, Houston (USA). Fot. ESA [esa.int]

Fot. ESA [esa.int]

John Glenn An American Hero


Christa McAuliffe (z lewej) i Barbara Morgan (po prawej) podczas przygotowań do misji STS-51-L promu Challenger (startu z McAuliffe na pokładzie, zakończonego katastrofą). Fot. NASA [nasa.gov]

Kapsuła misji Sojuz-30, w której swój lot kosmiczny odbył pierwszy polski kosmonauta - Mirosław Hermaszewski (wraz z Piotrem Klimukiem, ZSRR); wystawiona w Muzeum Polskiej Techniki Wojskowej w Warszawie. Fot. Adam Foster/Wikimedia Commons (CC BY 2.0)

Your way to space | 4K


https://www.space24.pl/nabor-astronauty ... ych-raport
Załączniki
Nabór astronautów ESA. Nadzieje na nowy polski początek w misjach załogowych [RAPORT].jpg
Nabór astronautów ESA. Nadzieje na nowy polski początek w misjach załogowych [RAPORT]2.jpg
Nabór astronautów ESA. Nadzieje na nowy polski początek w misjach załogowych [RAPORT]3.jpg
Nabór astronautów ESA. Nadzieje na nowy polski początek w misjach załogowych [RAPORT]4.jpg
ODPOWIEDZ